Home / Newsy / Runjaic rozpoczął autorytarne rządy w Święto Trzech Króli
Runjaic rozpoczął autorytarne rządy w Święto Trzech Króli

Runjaic rozpoczął autorytarne rządy w Święto Trzech Króli

Piłkarze Pogoni Szczecin wczoraj rozpoczęli przygotowania do walki o utrzymanie w Ekstraklasie. Na wypracowanie odpowiedniej formy i zgranie nieco przemeblowanej drużyny Kosta Runjaic ma tylko nieco ponad miesiąc.

Zimowy okres przygotowawczy zaczął się w Święto Trzech Króli. Przypadkowo, ponieważ pierwotnie granatowo-bordowi do treningów mieli wrócić dwa dni wcześniej, ale dobrą postawą zapracowali na kilka chwil wolnego więcej.

Wczoraj de facto rozpoczęło się jednak samodzielne panowania innego króla – Kosty Runjaicia. Od razu uspokajamy, nadmiar pierogów w czasie świąt nam nie zaszkodził i nie zapomnieliśmy, jak wygląda ligowa tabela. Nie jesteśmy też naiwniakami i nie tytułujemy Runjacia władcą, ponieważ przyśniło nam się, że jego zespół wiosną wygra 10 meczów z rzędu i awansuje do grupy mistrzowskiej.

To, jak będzie – jak to się pięknie mówi – zweryfikuje boisko.

Warto jednak zauważyć, że dopiero wczoraj niemiecki trener zaczął właściwą pracę nad projektem pod nazwą “Pogoń Runjaicia”. Jesień była jedynie dojazdówką. Szkoleniowiec miał doprowadzić Portowców do końca roku i ponieść jak najmniejsze straty punktowe. Zbyt wiele nie mógł zdziałać. Dostał drużynę, z którą okres przygotowawczy przepracował Maciej Skorża i – jak można domniemać – zajechaną przez pewnego włoskiego specjalistę. Cytując klasyka – do akcji wkroczył z marszu, nawet rąk nie umył.

Przy okazji miał się przyglądać temu, jak wygląda drużyna, żeby zimą podjąć stosowne decyzje. Odnośnie piłkarzy i sztabu szkoleniowego.

I pierwsze decyzje zostały podjęte. Niemiec odpalił trójkę: Formella, Gyurcso, Tsintsadze. Pierwsza dwójka podpadła mu swoją postawą (przede wszystkim zaangażowaniem) już w pierwszym meczu z Wisłą Kraków, a Gruzin nie zagrał ani minuty. W debiucie pod Wawelem Runjaic spore zastrzeżenia miał też do Cornela Rapy i potem Rumun musiał sobie przez kilka spotkań odpocząć (po części przez kartki). Wrócił jednak do składu na dwa ostatnie spotkania, Pogoń je wygrała i uniwersalny obrońca odkupił krakowski falstart.

Runjaic pozbył się więc tych piłkarzy, których nie widział w swojej koncepcji i co istotne – nie musiał patrzeć w rubryki z cyframi. Gyurcso to na pewno spore obciążenie dla klubowego budżetu, a gruziński czarodziej kosztował nas 100 tysięcy euro. Trener miał jednak (na to wygląda) swobodę decyzji.

Sztab został natomiast bez zmian. Runjaic zaufał wszystkim pracownikom będącym na miejscu i nie ściągnął nikogo ze swojej ojczyzny. Najbardziej zaskoczony jest zapewne Rafał Janas, który po meczu z Legią siedział już pewnie spakowany na walizkach, tymczasem został najważniejszym współpracownikiem Niemca.

Nowy władca zrobił więc już wstępne porządki i 6 stycznia rozpoczął pracę nad właściwym projektem, za który teraz będzie już brał pełną odpowiedzialność.

Zaskoczył już na samym początku. Z reguły pierwsze dwa dni okresu przygotowawczego upływały zawodnikom tylko i wyłącznie na badaniach na Uniwersytecie Szczecińskim, tymczasem Niemiec na dzień dobry zaserwował swoim podopiecznym dwugodzinny, ciężki trening. Taki, jakby Pogoń był w środku mikrocyklu przed jakimś spotkaniem w Ekstraklasie.

Bieganie, sporo ćwiczeń z piłkami, stacje, dziadek, a na koniec gierka. Runjaic od razu dał swoim zawodnikom sygnał, że czeka ich ciężka harówka.

46-latek wprowadził autorytarne rządy i niemiecką dyscyplinę. Od razu widać, kto tutaj rządzi. Krótkie, proste komunikaty i uważna obserwacja. Runjaic dba nawet o to, żeby zajęcia na wszystkich stacjach zaczynały się równocześnie (na gwizdek). To sytuacja o 180 stopni inna na przykład od zachowania Jana Kociana, który chodził po boisku machając sobie stoperem na sznurku i większość pracy treningowej cedował na swoich asystentów.

– Wszystko przebiegło pozytywnie. Na pewno trener Runjaic zaimponował mi, że późnym wieczorem podczas podpisywania kontraktu zawitał do nas i powitał mnie na pokładzie. Na treningach widać, że ma swoje zdanie i trzeba się go słuchać – mówi nowy nabytek Pogoni Dawid Błanik.

Potwierdza więc pozostałe opinie o tym, że Runjaic to trener, który wymaga ciężkiej pracy, ale jest też szkoleniowcem sprawiedliwym i starającym się mieć dobry kontakt z piłkarzami.

Jak z językiem polskim? Na razie trudno to ocenić z perspektywy zajęć treningowych. Runjaic posługuje się bowiem mieszanką czterech języków, bo czasem używa też słów z języka serbsko-chorwackiego, jak np. lopta (czyli piłka). Generalnie mówi jednak po angielsku.

Panowanie Runjaicia przypada na najbardziej burzliwy okres w najnowszej historii granatowo-bordowego królestwa. Trenerowi życzymy, żeby za pół roku nie musiał abdykować.

 

 

 

Jeden komentarz

  1. ajć, żeby go tylko rada drużyny nie wymieniła…

    (1)
Do góry

Reklama