Home / Newsy / Raczej złe doświadczenia. Tablica z czeskiego czołgu i problemy z “taktiku”
Raczej złe doświadczenia. Tablica z czeskiego czołgu i problemy z “taktiku”

Raczej złe doświadczenia. Tablica z czeskiego czołgu i problemy z “taktiku”

Kosta Runjaic jest trenerem numer 73. w historii Pogoni Szczecin. 46-latek jest przy okazji siódmym w historii zagranicznym szkoleniowcem Portowców. Poprzednie doświadczenia raczej nie napawają optymizmem.

W Szczecinie pracowało do tej pory czterech Czechów, Słowak, Brazylijczyk. Jak widać – jeśli już sięgaliśmy po trenerów spoza Polski, to górą była myśl szkoleniowa zza naszej południowej granicy. Szczególnie, że “fachowiec” z Brazylii nie poprowadził Pogoni w ani jednym oficjalnym meczu.

Pierwszym zagranicznym trenerem był Karel Kosarz. Wtedy obywatel Czechosłowacji. Prowadził Pogoń przez dwa sezony (1970-1972). Zajął z Dumą Pomorza 4. miejsce w sezonie 1970/1971 i 11. pozycję w rozgrywkach 1971/1972. To za jego kadencji karierę zakończył Marian Kielec. Mecz z Górnikiem Zabrze oglądało 40 tysięcy ludzi!

Kadry z kroniki Górnika Zabrze:

Na kolejnego zagranicznego trenera trzeba było czekać ponad 30 lat.

To był Czech – Pavel Malura, który swoje stanowisko piastował ledwie 40 dni. Od 1 lipca do 9 sierpnia 2004 roku i to mimo tego, że podpisał umowę na trzy lata. Z początku nie wiadomo było, jakie dokładnie stanowisko obejmie ówczesny 33-latek, bo komunikat brzmiał dojść tajemniczo. – “Czeska szkoła trenerska stoi na wysokim poziomie, potwierdzają to sukcesy ich drużyny na Mistrzostwach Europy w Portugalii. Obserwując umiejętności piłkarskie Czechów utwierdzam się w przekonaniu, że zatrudnienie szkoleniowca z tego kraju jest dobrym pomysłem. Obecność Pavla Malury w sztabie szkoleniowym Pogoni zaprocentuje jak najlepszymi wynikami w pierwszej lidze” – mówił Dawid Ptak.

Malura wcześniej opiekował się grupami młodzieżowymi w Baniku Ostrawa, a w Szczecinie został tak naprawdę figurantem. Przez cały czerwiec w klubie było zamieszanie, ponieważ włodarze Pogoni nie mogli dogadać się z Bogusławem Baniakiem, który wprowadził Dumę Pomorza do Ekstraklasy, odnośnie przedłużenia umowy. Ostatecznie przystano na zwariowany układ – Malura został pierwszym trenerem, a “Bebeto” trenerem-selekcjonerem, który tak naprawdę za wszystko odpowiadał, tyle że w czasie meczów nie siedział na ławce, a na trybunach. W tym nowatorskim układzie wytrwano krótko. Po dwóch porażkach w lidze – z Legią oraz Górnikiem, a także szczęśliwym awansie w Pucharze Polski ze Spartą Świdnica, Baniaka przywrócono do roli pierwszego trenera.

“- To dobry chłopak, mam nadzieję, że jeszcze nie raz ze sobą będziemy współpracować, ale na innych zasadach. Pavel musiałby u mnie trochę poterminować. Imponował mi pracą z tablicą, którą zawsze miał pod ręką. A ciężka była jak diabli. Myślałem, że wyciął ją z jakiegoś czeskiego czołgu. Przesuwał te magnesy w prawo i lewo. Miał ciekawe spojrzenie na system, w którym gramy. Kilka nowinek technicznych od niego podchwyciłem…” – komentował Baniak.

“Bebeto” samodzielnie długo jednak nie popracował, ponieważ blamaż w Pucharze ze Świtem w październiku sprawił, że zastąpił go kolejny Czech – Bohumil Panik. Dawid Ptak nadal był zauroczony czeską szkołą trenerską i sięgnął po Panika, który opiekował się Miedzią Legnica, a wcześniej był asystentem Libora Pali w Lechu Poznań. Panik nie doczekał jednak końca rozgrywek i to mimo tego, że wyniki miał całkiem przyzwoite, a Antoni Ptak zapewniał, że ufa Czechowi i daje mu czas do końca sezonu. Kibicom nie podbał się jednak zachowawczy styl gry Portowców. Duma Pomorza grała zupełnie bez polotu. Panik wraz z asystentem Miroslavem Copjakiem opuścili okręt 10 maja 2005 roku.

Następcą Czecha został Bogusław Pietrzak, który swoją posadę zachował tylko do 22 sierpnia. Na jego miejsce, po raz drugi w Pogoni pojawił się… Bohumil Panik. – “Po czasie przyznaję, że tamta decyzja była błędna” – mówił Antoni Ptak. – “Panik to bardzo dobry fachowiec, który rozpoczął budować zespół i musiał w pewnym momencie przerwać rozpoczętą pracę. Teraz będzie ją kontynuował” – tłumaczył wtedy.

Tym razem Czech na stanowisku utrzymał się dłużej, bo w zasadzie piastował swoje stanowisko od 23 sierpnia 2005 roku do 17 kwietnia 2006 roku. W międzyczasie, na chwilę pojawił się jednak kolejny bohater naszej opowieści, a więc brazylijski trener – Jose Carlos Serrao, który okazał się meteorytem na wzór Malury. Wynalazek Ptaka zameldował się w Szczecinie w styczniu 2006 roku, a na początku marca już go nie było. Brazylijczyk nie otrzymał licencji, więc na swoje miejsce znowu powrócił Panik, którego chwilowo zdegradowano do roli asystenta. Serrao wrócił do Brazylii, nie prowadząc Pogoni w ani jednym oficjalnym spotkaniu.

Trenerze Paniku, zmień taktiku – czy jest jakiś kibic, który nie pamięta tego tekstu?

Panik w brazylijskiej Pogoni z Amaralem, Cleissonem czy Eltonem utrzymał się jeszcze nieco ponad miesiąc i po wielkanocnej klęsce z Groclinem, wściekli kibice w końcu wymusili zmianę trenera. Czech stał się niejako ofiarą brazylijskiego eksperymentu i jego miejsce zajął Mariusz Kuras. Dla Panika nie był to jednak koniec przygody z Pogonią, ponieważ potem jako koordynator pracował jeszcze z przedostatnim stranierim za sterami Dumy Pomorza.

Tym był trzeci z Czechów – Libor Pala, który opiekował się drużyną od 21 grudnia 2006 roku (zastąpił Kurasa) do 20 marca 2007 roku. Był przedostatnim szkoleniowcem “starej” Pogoni, która po tamtym sezonie się rozpadła. Charakterologicznie pasował do ówczesnej Dumy Pomorza, która chyliła się ku upadkowi. Zespół przygotowywał się w Brazylii, a skoszarowany był na wsi pod Łodzią. Pala jako miłośnik indyjskiej kultury szukał źródeł energii dla swoich zawodników. Nie wiemy czy podobne praktyki stosował już wtedy, ale po odejściu z Pogoni, wpadł na genialny pomysł pobierania energii z morza. Piłkarze wchodzili do wody po kolana i szeroko rozkładali ręce.

Marcowa porażka z Arką, która była już tylko jednym z wielu gwoździ do trumny dla Dumy Pomorza, ostatecznie przelała czarę goryczy i Palę zastąpił Baniak, który zgasił w brazylijskiej Pogoni światło. Czeski szkoleniowiec zasłynął przede wszystkim tym, że drużyna pod jego wodzą wyśrubowała kilkaset minut bez strzelonej bramki. Być może powodem indolencji strzeleckiej była marna nagroda, jaką Pala oferował piłkarzowi, który strzeli pierwszego gola w rundzie. Mianowicie, miał zostać nagrodzony… jednym czeskim piwem.

Katastrofa Pogoni sprawiła, że z zagranicznych trenerów wyleczono się na kilka ładnych lat. W 2014 roku do Szczecina zawitał kolejny nasz południowy sąsiad – Jan Kocian. Słowak miał świetną renomę dzięki pracy w Ruchu Chorzów, ale w Pogoni totalnie zawiódł. To świeża historia, której nie trzeba już tak dokładnie przypominać.

Zagraniczni trenerzy w historii Pogoni:

Karel Kosarz (Czechosławacja) – 1 lipca 1970 – 30 czerwca 1972.

Pavel Malura (Czechy) – 1 lipca 2004 – 9 sierpnia 2004.

Bohumil Panik (Czechy) – 8 października 2004 – 10 maja 2005, 23 sierpnia 2005 – 15 lutego 2006, 8 marca – 17 kwietnia 2006.

Jose Carlos Serrao (Brazylia) – 16 lutego 2006 – 7 marca 2006.

Libor Pala (Czechy) – 21 grudnia 2006 – 20 marca 2007.

Jan Kocian (Słowacja) – 22 października 2014 – 8 kwietnia 2015.

foto: m. in. www.pogononline.pl

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama