Home / Newsy / Prześwietlenie Portowca: Jakub Piotrowski
Prześwietlenie Portowca: Jakub Piotrowski

Prześwietlenie Portowca: Jakub Piotrowski

Emocje po wczorajszym meczu jeszcze na pewno w wielu nas “siedzą” i nic w tym dziwnego – wygrana 3:0 z Lechem Poznań to dla szczecińskich kibiców idealna okazja do świętowania.

Nie oszukujmy się, w tym spotkaniu piłkarzom Pogoni wychodziło prawie wszystko. Jak podsumował to trener Skorża na pomeczowej konferencji: “Taką Pogoń chcielibyśmy oglądać.”

Trener wymienił również dwa nazwiska, na które należy zwrócić uwagę: Lasha Dvali oraz Jakub Piotrowski. Oczywiście podkreślił, że cała drużyna zagrała bardzo dobre spotkanie, ale my dziś weźmiemy pod lupę Kubę Piotrowskiego.

“Kaszti” po raz pierwszy w tym sezonie zagrał od pierwszej minuty. Obok niego trener Skorża desygnował do gry Kamila Drygasa oraz Dawida Korta, który był lekko wysunięty przed pozostałą dwójkę. Pełnił rolę rozgrywającego.

Piotrowski swoją szansę dostał w sobotę, w meczu ligowym z Zagłębiem Lubin, kiedy to wszedł na boisko w drugiej połowie (razem z Dawidem Kortem). I trzeba przyznać szczerze – gra Pogoni po przerwie w tamtym meczu znacznie się poprawiła. Losów spotkania niestety już nie udało się odwrócić, ale młodzi dali nadzieję, że w pojedynku z Lechem może to wyglądać zupełnie inaczej:

“Na trybunach, tak i w szatni powiedzieliśmy sobie parę mocniejszych słów i chcemy wyjść na mecz z Lechem naładowani. Wiemy jak ważne jest to spotkanie i to dobry moment aby się odbić i awansować do kolejnej rundy.”

I wyglądało inaczej.

Już od pierwszej minuty Pogoń zagrała agresywnie w środku pola. Wielką rolę odegrał tam właśnie Kuba Piotrowski. Doskakiwał w odpowiednim momencie do rywala przy piłce, odcinał zawodników Lecha od podań, wygrywał główki, a co najważniejsze bardzo umiejętnie rozrzucał piłki z jednej strony na drugą.

“Kaszti” zachowywał się momentami na boisku, jakby miał 20-letnie doświadczenie na boiskach ligowych, a przecież on 20 lat skończy dopiero na początku października.

Przykład?

Zwróćcie uwagę, kto i w jaki sposób (wyrzut z autu) zaczyna akcję na 1:0. Mały, ale znaczący szczegół, który potem opiszemy szerzej.

Z własnych obliczeń, Kuba, jeśli chodzi o “negatywy” (niewielkie) wczorajszego meczu: zaliczył cztery podania niecelne, dwie straty (trzeba podkreślić tu też rolę Kamila Drygasa, który skutecznie przy tych stratach asekurował Piotrowskiego) oraz dwa razy faulował piłkarzy Lecha Poznań.

Jak na 80 minut gry, te statystyki nie są absolutnie złe. Zwłaszcza, jeśli spojrzymy na pozytywne aspekty jego gry w tym meczu:

– 30 podań celnych. Z czego dużo z nich to gra do przodu.

– 6 wygranych pojedynków główkowych, a trzeba pamiętać, że w walce o górne piłki musiał walczyć między innymi z Tettehem, który do niskich zawodników na pewno nie należy.

– 13 odbiorów. Przy tej statystyce trzeba się zatrzymać. To, co ten młody chłopak robił w odbiorze zasługiwało na owacje na stojąco, kiedy schodził z boiska. Robił to jak prawdziwy defensywny pomocnik, po czym szybko wyprowadzał kontratak. Tak było w 38 minucie.

Piotrowski odebrał piłkę, zmusił do błędu zawodnika Lecha, po czym szybko podbiegł po piłkę, wykonał rzut z autu w stronę Gyurcso, a ten dośrodkował piłkę do Dawida Korta. To, co się działo później – wiemy doskonale.

Chciałbym tu zwrócić jeszcze uwagę na jego pracę w rozegraniu. Kuba bardzo często wracał się do rozegrania, często zajmował pozycję między dwójką naszych stoperów. Widać było, że bardzo dobrze czuje się z piłką przy nodze i chce ją mieć jak najczęściej. Zresztą potwierdza to fakt, ile podań wykonał w tym meczu. Nie chował się za piłkarzami “Kolejorza”, wręcz przeciwnie – wychodził na pozycje ułatwiając kolegom z drużyny rozegranie piłki.

Przede wszystkim Kortowi, który w pomeczowym wywiadzie sam wspomniał o tym, że dzięki bardzo dobrej grze w defensywie Kamila Drygasa i Jakuba Piotrowskiego, on mógł się skupić praktycznie tylko i wyłącznie na grze ofensywnej, co pozwoliło mu na strzelenie dwóch bramek.

[…] chcę podkreślić, że kawał ciężkiej pracy na moją osobę wykonali dzisiaj Jakub Piotrowski i Kamil Drygas, szczególnie w defensywie. Dzięki ich postawie mogłem skoncentrować się na grze ofensywnej. Słowa uznania dla chłopaków.’

Przyglądając się grze “Kasztiego” przypominały się najlepsze mecze z udziałem Mateusza Matrasa, który odszedł do Lechii Gdańsk. Coś czuję, że długo za “Matrixem” nie będziemy musieli tęsknić, choć zdajemy sobie sprawę, że to wciąż młody zawodnik i nie w każdym spotkaniu zagra tak świetnie. Liczymy na dalsze postępy, zaangażowanie na treningach i wtedy jest szansa, że Piotrowski pierwszy skład utrzyma na dłużej.

Za wczoraj – brawa!

Radosław Pawłowski

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama