Home / Newsy / Przebudzenie Mocy
Przebudzenie Mocy

Przebudzenie Mocy

Wczorajszy mecz był nie tylko szansą na zdobycie kolejnych trzech punktów. Klub miał również okazję trafić do fanów, którzy już dawno nie gościli na obiekcie miejskim. Nie można ukrywać, że sobotnie święto było bardzo udane zarówno pod kątem organizacyjnym, jak i sportowym. Zarząd i pracownicy już podjęli kroki, by na kolejnym meczu również zgromadzić wielu kibiców.

Dla kogo zabrakło wczoraj miejsca na obiekcie im. Floriana Krygiera, ten może tylko żałować. Ja byłem i cieszę się, że mogłem być częścią tego wspaniałego wydarzenia. Po raz pierwszy na własnej skórze czułem tę atmosferę, widziałem to, co do tej pory oglądałem tylko na zdjęciach czy urywkach z dawnych transmisji.

Pobudka rano, szybkie ogarnięcie, śniadanie i wyjście z psem-niby normalność, jednak ten dzień był inny. Od rana towarzyszyły mi barwy, a na mieście wyczuwalna była inna atmosfera. W powietrzu unosiły się wyjątkowe emocje. Mijały mnie taksówki z granatowo-bordowymi flagami, a na ulicach znów pojawili się ludzie w klubowych koszulkach z szalikami w rękach. W głowie pojawiła się myśl: “Miasto się przebudziło!”. I nie będę ukrywał, że to, co widziały moje oczy, strasznie mnie cieszyło.

Wybiła godzina 15, czyli mój początek pracy na stadionie. Kiedy dotarłem na obiekt, jeszcze trwały na nim przygotowania. Na młynie trwało zawieszanie flag, ustawiały się TIR-y, które, nie da się ukryć, narobiły wczoraj niezłego hałasu. Godne uwagi było to, że wokół stadionu, na trzy godziny przed meczem, ruch był wzmożony. Ogródki piwne i strefa gastronomiczna skutecznie przyciągnęły kibiców, którzy za chwilę mieli, zdzierać gardła dopingując granatowo-bordową jedenastkę.

15 minut przed pierwszym gwizdkiem-prezentacja składu Pogoni, ale chyba na nią nikt nie zwracał uwagi. Spiker został zagłuszony przez głośny doping z młynu. Wśrod przyśpiewek pojawiło się coś, co wywołało u mnie ciarki na plecach.

-Dzięki za Pogoń! Hej Mistrzu, dzięki za Pogoń! -popłynęły z trybun gromkie podziękowania dla śp. Floriana Krygiera.

I w końcu znów ten stadion żył! Jednak za chwilę kibice udowodnili, że razem mogą wiele. Z głośników popłynęły pierwsze takty hymnu Dumy Pomorza, a z trybun poleciały tysiące serpentyn. I znów- niech żałują ci, którzy nie mogli być na stadionie. Coś pięknego!

W drugiej połowie kibice przygotowali coś specjalnego, a w 70. minucie pokazali, jak w Szczecinie zapala się świeczki na urodzinowym torcie.

Zabawa trwała, a szczecińska publika znów przypomniała sobie, od czego jest fantazja. W doliczonym czasie gry gniazdowym poprosił cały stadion o wzniesienie barw, a następnie a capella odśpiewano hymn Pogoni i gromkie “Sto lat!”.

– Sto lat na koniec to wzruszający majsteresztyk-napisał na Twitterze prezes Mroczek.

Po końcowym gwizdku piłkarze podeszli pod młyn, by podziękować kibicom za doping. Przez dłuższą chwilę trwała wspólna zabawa jednych i drugich.

Podsumowując. Wielkie brawa dla włodarzy i pracowników za organizację i udźwignięcie tego ciężaru. Osobne podziękowania chciałbym skierować do SKPS-u i wszystkich kibiców, którzy pojawili się wczoraj na stadionie, dając mi możliwość przeżycia czegoś takiego. WIELKIE DZIĘKI WAM WSZYSTKIM! Powtórzcie to na meczu z Arką.

Komentowanie wyłączone.

Do góry

Reklama