Home / Newsy / Pogoń po godzinach: “W pewnym momencie postawiłem wszystko na piłkę i starałem się dążyć do określonego celu”
Pogoń po godzinach: “W pewnym momencie postawiłem wszystko na piłkę i starałem się dążyć do określonego celu”

Pogoń po godzinach: “W pewnym momencie postawiłem wszystko na piłkę i starałem się dążyć do określonego celu”

Mamy dla Was trzecią część naszego cyklu. Do tej przeczytaliście rozmowę z Dawidem Kortem i Mikołajem Lebedyńskim. Dziś mamy dla Was kolejną personę związaną z Dumą Pomorza, którą jest były bramkarz Arkonii, Pogoni i Widzewa, a obecnie Olimpii Grudziądz – Bartosz Fabiniak. Zapraszamy.

Zacznę może niechronologicznie, bo od Twojego drugiego podejścia do Pogoni. Na 2,5 sezonu rozegrałeś tylko 14 meczów w pierwszej drużynie… Nie był to chyba udany czas?

– Przez 2,5 roku 14 spotkań to zdecydowanie za mało. Ja ze swojej strony robiłem wszystko, aby jak najlepiej wyglądać w treningu i aby to miejsce w bramce sobie wywalczyć. Jeżeli dostałem szanse to starałem się ją wykorzystać, ale po kilku solidnych występach, trafiał się jeden słabszy mecz i usiadałem na ławce z czym nigdy nie mogłem się pogodzić. Uważam jednak, że te 2,5 roku spędzone w Pogoni było jak najbardziej pozytywne i nie usunąłbym tego ze swojej przygody z piłką…Na koniec przecież zrobiliśmy świetny wynik czym był awans do Ekstraklasy.

Jeśli dobrze pamiętam, do Pogoni, drugi raz trafiłeś na wiosnę 2011 roku. Wówczas Portowców prowadził Artur Płatek. Zamieniłeś Widzew na Pogoń, a w Łodzi spędziłeś 5 sezonów. Ciężko było się rozstać z RTS-em?

– Pieć lat spędzone w Łodzi to był świetny czas. Zawsze będę wspominał ten klub z sentymentem, bo tam spędziłem najlepsze lata swojego grania. To w tamtym okresie, moja dobra postawa w meczach Ekstraklasy zaowocowała powołaniem do reprezentacji. Nie powiem, że było łatwo i przyjemnie rozstać się z klubem, ale musiałem szukać możliwości grania w innym klubie. Nigdy nie godziłem się z rolą rezerwowego i kto mnie zna, wie jak postępuję. Niestety taka sytuacja utrzymywała się od dłuższego czasu i chciałem to zmienić. Rozwiązałem kontrakt z Widzewem i związałem się umową w Szczecinie.

 

img_6559

Porównując Twoją grę w Łodzi i potem po powrocie do Szczecina, widać pewne podobieństwo – miałeś dobry początek, a z każdą kolejną rundą czy sezonem, było gorzej. W końcu dochodziło do tego ,że nie grałeś. Zwróciłeś na to kiedyś uwagę?

– Pierwsze 2 lata w Łodzi były można powiedzieć rewelacyjne. Zrobiliśmy awans, a później spokojnie graliśmy w Ekstraklasie. Wszystko, co złe zaczęło się od mojej kontuzji. Tak naprawdę był to mój pierwszy poważniejszy uraz i ciężko było mi wrócić do mojej odpowiedniej dyspozycji.  Nie uczestniczyłem w zimowym okresie przygotowawczym, co wpłynęło na moją dyspozycję w sezonie. Tak naprawdę miałem tylko pół roku słabsze, a później uważam, że nie dostałem szansy tylko postawiono na mnie krzyżyk. To był mój koniec tej przyjemnej przygody z Widzewem. W Szczecinie rzeczywiście początek miałem dobry, po pewnym czasie myślę, że koncepcja klubu się zmieniła i mimo mojej dyspozycji, którą oceniałam na dobrą, nie zaufano mi i nie dostałem szansy gry przez dłuższy czas. Niestety czasami na pewne decyzje nie mamy wpływu i nie pomogło w tamtym czasie ani moje zaangażowanie ani ciężka praca wykonana na treningach czy w sparingach. Decyzji nie zmieniono z czym trudno było się pogodzić.

Pod koniec Twojej ostatniej przygody z Pogonią, trafiłeś pod skrzydła Borisa Peskovicia, z którym wcześniej rywalizowałeś w Pogoni o miejsce w bramce. To chyba nietypowe uczucie gdy kolega jest nagle Twoim trenerem? Nie przeszkadzało Ci to?

– Z Borisem miałem od początku dobry kontakt, zawsze uważałem go za świetnego bramkarza, od którego mogłem się dużo nauczyć i tak właśnie było. Po kilku latach został on moim trenerem, z czego się cieszyłem, bo również uważam go za świetnego fachowca. Warsztat trenerski ma bardzo ciekawy i treningi jakie z nim odbywałem zawsze dawały pozytywny efekt w postaci mojej dobrej dyspozycji .

Gdy w 2004 roku trafiałeś do Pogoni z Arkonii niektórzy mówili, że to znajomości. Na początku nic nie wskazywało na to, że będziesz znaczącym transferem. Wówczas w Pogoni bronił Krzysiek Pilarz. Pamiętasz jak to się stało, że trafiłeś na Twardowskiego?

– Arkonia wówczas była w 4 lidze, a trenerem zespołu był Sławomir Rafałowicz. Zbudował on solidną ekipę, która była czołową drużyną ligi. Z bramkarzami pracował najpierw Przemek Norko, a później Wojciech Tomasiewicz.  Moja forma sportowa była na tyle dobra, że dostałem 2 razy zaproszenie na testy do zespołu duńskiej Ekstraklasy – Esbjerg. Po powrocie z testów pojawiła się szansa, abym pokazał się w test meczu w Pogoni.  Skorzystałem więc z takiego zaproszenia i na tyle dobrze się zaprezentowałem, że podpisałem w Pogoni pierwszy profesjonalny kontrakt. Zawsze będą osoby, które powiedzą, że trafiłem na Twardowskiego po znajomości…  Ja nigdy tak do tego nie podchodziłem, bo zawsze musiałem się dobrze zaprezentować aby coś dostać. Początkowo grałem głównie w zespole rezerw, ale miałem silnych konkurentów, od których mogłem się wiele nauczyć. W drużynie był Bodzio Wyparło, Krzysiek Pilarz czy Waldek Grzanka, a później po awansie do Ekstraklasy, w zimie ,dołączył Boris Pesković.

 

596_330_fabiniak_gkskatowice_44fc65Foto: Pogoń Szczecin SA

Co się działo w głowie Bartka Fabiniaka, gdy z szatni Arkonii trafił do Pogoni, a za klubowych kolegów miał Ola Moskalewicza, Artura Bugaja czy Grześka Matlaka?

– Nie powiem, ale na początku jakiś stresik się pojawił.  Dla młodego chłopaka trafić na tamten czas do zespołu Pogoni to było ogromne przeżycie. Mi akurat się to udało dzięki ciężkiej pracy na treningach. Wszystkich zawodników, których wymieniłeś, darzyłem ogromnym szacunkiem i tak pozostało do dnia dzisiejszego. Byli to bardzo dobrzy i charakterni zawodnicy, ale przede wszystkim wartościowi ludzie, którzy zawsze byli pomocni w różnych sytuacjach. Jeżeli ktoś miał jakiś problem to zawsze mógł poprosić o pomoc – nigdy nie odmawiali. Miałem wielkie szczęście, że trafiłem do Pogoni w tym czasie i mogłem z nimi grać.

Jakiś czas później, Twoimi śladami poszedł Łukasz Kupczanko, który też zamienił Arkonię na Pogoń. Różnica jest taka, że on po pobycie w Pogoni znikną z poważnej piłki,a Ty do tej pory grasz na wysokim poziomie rozgrywkowym. Jak myślisz, czemu mu nie wyszło?

– Trudno mi jest stwierdzić dlaczego tak się stało, że Łukasz zniknął z poważnej piłki. Trenowaliśmy razem dosyć długo i widziałem u niego bardzo duże możliwości. Ja w pewnym momencie postawiłem wszystko na piłkę i starałem się dążyć do określonego celu, co w większym lub mniejszym stopniu mi się udało. Jeżeli jeszcze zdrowie pozwoli to chciałbym trochę pograć, bo aż tak stary, jak na bramkarza, jeszcze nie jestem. Kilka celów sportowych przed sobą jeszcze mam, bo nieważne ile ma się lat, ważne aby stawiać sobie jakieś cele i starać się je realizować .

Czy masz jakiś mecz w barwach Pogoni, który szczególnie wspominasz? Z Koroną w Szczecinie, a może z Groclinem gdy wchodziłeś z ławki?

– Akurat te dwa mecze od razu przychodzą do głowy. Mecz z Koroną Kielce, wygrany 4-2. To było coś fantastycznego. Mecz, w którym działo się praktycznie wszystko i każdy wynik był możliwy – obroniony karny i na koniec zwycięstwo. Każdy kibic Pogoni pamięta ten mecz i chyba to było spotkanie, które i ja zapamiętam na zawsze. Wejście z ławki w meczu z Groclinem było dosyć ciężkie.  Czerwona karta dla Borisa, który świetnie się spisywał i nagle ja muszę wejść na plac, co mi się chyba nigdy wcześniej nie zdarzało. Do tamtego momentu nie miałem takiej sytuacji, abym z ławki musiał wchodzić w czasie meczu ligowego. Sytuacja była o tyle ciężka, że rywale mieli rzut wolny z bliskiej odległości, więc od razu czekał mnie sprawdzian umiejętności. Na szczęście dobrze zareagowałem, dzięki czemu właściwie wszedłem w grę i nie miałem problemu w pozostałych sytuacjach. Pamiętam, że mecz zakończyliśmy zwycięstwem 3-1.

img_4213

W Pogoni spotkałeś się z Mikołajem Lebedyńskim. Teraz gracie przeciwko sobie, on w Wiśle, Ty w Olimpii… Jak bardzo się zmienił jako piłkarz? W bezpośrednim meczu, w tym sezonie już Cię raz pokonał.

– Mikołaj już w Pogoni był dobrym zawodnikiem i widać, że pobyt w Holandii mu pomógł.  Dojrzał piłkarsko i teraz Wisła Płock ma świetnego napastnika, który jeśli dobrze pamiętam, w tej rundzie zgromadził już 10 bramek i jest wiceliderem strzelców. W tym sezonie graliśmy z Wisłą i Mikołaj zdołał mnie raz pokonać, ale w rewanżu będę robił wszystko, żeby po końcowym gwizdku wynik był korzystny dla mnie. Osobiście życzę awansu Wiśle, bo gra tam wielu moich kolegów, a Mikołajowi aby na koniec sezonu miał o jedną bramkę więcej od drugiego w klasyfikacji strzelców.

Bramki Pogoni bronią teraz Dawid Kudła i Kuba Słowik. Jak ocenisz taką obsadę? Gdybyś miał wybierać z tej dwójki, kogo Ty desygnowałbyś do gry w bramce?

– Myślę,że ciekawie zapowiada się rywalizacja o miejsce w bramce Pogoni. Zarówno Dawid jak i Kuba mają swoje atuty,które podparte ciężką pracą w okresie przygotowawczym zaowocują miejscem między słupkami. Kuba długo leczył kontuzję, więc poprzedni okres przygotowawczy mu trochę uciekł. Teraz, kiedy obaj są zdrowi, będą mogli pokazać pełnię swoje możliwości. Jest jeszcze sporo czasu do pierwszego meczu, więc wszystko w ich rękach i nogach. O tym, kto będzie numerem jeden zadecydują trenerzy i zrobią to z myślą, aby Pogoń cały czas punktowała i była w czołówce tabeli.

 

Rozmawiał Jan Smoliński

3 komentarze

  1. Jakbyście spytali o historię z Wójcikiem to byłby wywiad kompletny. Ale rozumiem że nie chcieliście chłopaka męczyć 😉

    (3)
    • Wójcik??chłopie wójcik po tym jak Mandrysz go odpalił nie grał wyzej niz 5liga……………..!!!!!!!!!!!!!!!!

      2010/11 (j) [Polska] Polonia/Sparta Świdnica
      2010/11 (w) [Polska] AKS Strzegom
      2010/11 (w) [Polska] Tęcza 34 Płońsk
      2011/12 (j) [Polska] Tęcza 34 Płońsk
      2011/12 (w) [Polska] Odra Chobienia
      2012/13 (j) [Polska] Arkon Przemków
      2012/13 [Polska] Leśnik Osiecznica
      2013/14 (j) [Polska] Olimpia Kowary
      2013/14 [Polska] Victoria Parchów
      2014/15 (j) [Polska] Julia Szklarska Poręba

      WIELKA KARIERA WÓJCIKA…HAHHAHHAHA

      (-1)
      • Twojemu poprzednikowi chodziło o historię Bartka Fabiniaka z Januszem Wójcikeim(trenerem), a nie o Damiana Wójcika, który bronił barw Pogoni.

        (1)

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama