Home / Newsy / Pogoń po godzinach: “Czasami ciężko było wyżyć za jedną pensję przez 3 miesiące. To mnie nauczyło szacunku do pieniędzy i tego co robię”
Pogoń po godzinach: “Czasami ciężko było wyżyć za jedną pensję przez 3 miesiące. To mnie nauczyło szacunku do pieniędzy i tego co robię”

Pogoń po godzinach: “Czasami ciężko było wyżyć za jedną pensję przez 3 miesiące. To mnie nauczyło szacunku do pieniędzy i tego co robię”

Startujemy z naszym projektem “Pogoń po godzinach”, w którym będziemy przeprowadzać obszerne wywiady z osobami związanymi z Dumą Pomorza! Na pierwszy ogień poszedł wychowanek naszego klubu, który wrócił do Szczecina z wypożyczenia. Mowa oczywiście o Dawidzie Korcie, z którym przeprowadziliśmy bardzo długą rozmowę. Zapraszamy!

Wracasz do Pogoni, ale to nie była łatwa droga. Było sporo zakrętów.

– Największym zakrętem to była Flota, nie? <śmiech> Nie no, na początku było fajnie, ale od stycznia była straszna lipa. Nie płacili nam, było dziwnie. To w żaden sposób nie przypominało zorganizowanego klubu, tylko wszystko na wariackich papierach. Raz była taka historia, że mieliśmy jechać na mecz, już nie pamiętam gdzie, ale o 12 mieliśmy wyjeżdżać, a o 12:30 nie było jeszcze autokaru, bo nie był opłacony. Wyjechaliśmy chyba z dwugodzinnym opóźnieniem.

Czułeś zwątpienie po Flocie? Bo w Szczecinie traktowano Cię trochę jak niechciane dziecko.

– Nie. Wiedziałem, że pójdę na następne wypożyczenie. Być może nie byłem jeszcze gotowy. Nie wiem. Ja po prostu chciałem grać. Rozmawiałem z trenerem Michniewiczem i sam wyszedłem z inicjatywą, żebym poszedł na wypożyczenie. To była taka szczera rozmowa. Mogę zostać i zobaczymy jak będzie, a mogę iść i grać.

Dostałeś więc “na twarz”, że może być ciężko w Pogoni.

– Tak. I fajnie, bo znowu trener Kafarski wyciągnął do mnie rękę i wyszło mi na dobre.

Kafarski to postać, której zawdzięczasz teraz najwięcej czy jest gdzieś ktoś inny na przykład jeszcze z czasów juniorskich?

– W piłce seniorskiej na pewno. W sumie zadebiutowałem u trenera Wdowczyka i tak naprawdę on też mnie pchnął do przodu, ale trener Kafarski wyciągnął do mnie rękę w mega trudnym momencie. Miałem przecież trochę problemów przed wypożyczeniem do Floty. I sam się do mnie zgłosił, choć Flota to był ostatni klub do którego chciałem iść. W piłce seniorskiej, więc jemu zawdzięczam najwięcej, a tak to trenerowi Włodzimierzowi Obstowi. To był mój pierwszy trener, szkolił mnie przez 8-10 lat, więc ciężko, żeby był to ktoś inny.

To był dla Ciebie również taki mentor poza boiskiem?

– Często rozmawialiśmy. Nawet jak podpisywałem pierwszy kontrakt, to niby miałem menedżera, ale i tak zapytałem trenera. Też o prywatnych rzeczach rozmawialiśmy. Był bardzo otwartą osobą.

Mówiłeś prywatnie, że te wypożyczenia ukształtowały Cię nie tylko piłkarsko, ale i życiowo.

– W Świnoujściu przez pierwszy okres wracałem do domu bardzo często, nawet raz lub dwa razy w tygodniu. Później już coraz mniej. W Bytowie natomiast już bardzo rzadko przyjeżdżałem. W sumie teraz po takich wypożyczeniach jestem gotowy zamieszkać sam w Szczecinie. Nabrałem takiego życiowego doświadczenia. W Świnoujściu też było ciężko i czasami ciężko było wyżyć za jedną pensję przez 3 miesiące. Trzeba było mieszkanie opłacić i inne rzeczy. To mnie nauczyło też takiego szacunku do pieniądza, do tego co zarabiam, co dostaję i co robię.

Jak pojawiła się oferta z Bytowa, to nie pomyślałeś sobie “Boże, gdzie ja jadę?”. Przeciętnemu kibicowi nazwa tego klubu nie mówi zbyt wiele.

– Klub jest sponsorowany przez Drutex. Ogólnie cały Bytów jest “zawalony” w Drutexie. Każdy każego zna. Tak jak w Niecieczy jest Termalica czy Bruk-Bet, tak w Bytowie żyje się Drutexem. Każdy praktycznie pracuje w Drutexie, jak są tam jakieś zmiany to na głównej ulicy w Bytowie jest ogromny korek <śmiech>. Klub ogólnie bardzo fajny. Nie wiem jak było za innych trenerów, ale myślę, że standardy wprowadzane przez trenera Kafarskiego pomagają w rozwoju. Jedynym minusem jest brak boiska treningowego. Czasem trenowaliśmy na głównym albo musieliśmy dojeżdżać 20 kilometrów w jedną stronę na trening. Murawa była później w średnim stanie. I porównując ile w Szczecinie jest boisk treningowych, a tam… po prostu nie ma, to jest to bardzo duża różnica. Baza jakaś jest, bo była choćby odnowa biologiczna. Jeśli powstanie tam boisko treningowe, to może być jeszcze lepiej.

A kibicowsko?

– Z tego co mi się wydaję, to niektórym kibicom przeszkadzało to, że Drutex jest w nazwie. Ale nie oszukujmy się, gdyby nie sponsor, to nie byłoby takiego poziomu w Bytowie.

Samo miasto jako miejsce do życia w porządku?

– Fajnie. Szczególnie w lato, bo wokół jest bardzo dużo jezior, więc było co robić w wolnym czasie. A tak to takie miasteczko. Bardzo podobne do Świnoujścia, tylko bez morza.

Miałeś tam w Bytowie jakąś postać od której można było się uczyć?

– Można powiedzieć, że taki najlepszy kontakt poza chłopakami, z którymi grałem we Flocie, miałem z Krzyśkiem Bąkiem. Kurczę, on był najstarszy w drużynie, ja prawie najmłodszy, a mieliśmy kontakt jakbyśmy się znali już z 10 lat przynajmniej. To on mnie tak “trzymał” w sumie. Czasami nawet w łeb dał, bo coś mu nie pasowało <śmiech>. Myślę, że od niego nabrałem takiego trochę innego poglądu na piłkę.

Myślałem, że Surdykowski, bo większość akcji bramkowych to podanie Korta do Surdykowskiego i bramka.

– <śmiech> Ogólnie mieliśmy fajną drużynę, bo nie było takiego podziału. Nie było “starych” czy “młodych”. W sumie to w żadnym klubie nie spotkałem się jeszcze, żeby był jakiś taki mega podział. Ale naprawdę w Bytowie był fajny zespół, z każdym można było pogadać. Czasami było wesoło, ale wiadomo, że najpierw robota.

Jaki piłkarz Bytovii ma największe szanse wypłynąć na głębokie wody?

– Jak miałbym kogoś wytypować…

To powiedziałbym Dawid Kort?

– <śmiech> … wziąłbym… Mogę kilku? Albo pod kątem Pogoni?

Dawaj. Kto mógłby wzmocnić Pogoń?

– Michał Jakóbowski. Skrzydłowy lub napastnik. Moim zdaniem bardzo dobry piłkarz. Miał jakiś czas kontuzje, ale według mnie jest to zawodnik na Ekstraklasę.

korcik bytovia

Widzisz po sobie, że idziesz drogą podobną do Zwolaka? On też rozpoczął od nieudanej przygody w Arce, później wystrzelił w Łęcznej i z Tobą jest podobnie. W Bytowie zaliczyłeś sporo asyst i na pewno kibice liczą, że przerzucisz to również na Ekstraklasę.

– Fajnie by było. Nie wiem. Niby jakby ktoś porównał, to faktycznie taka sama droga. Pierwsze wypożyczenia nam obu nie do końca wypaliły, ale za drugim razem już fajnie wyszło i mnie, i jemu. Dobrze by było, gdybym przeniósł statystyki na Ekstraklasę.

Rozmawiałeś z Łukaszem o tych wypożyczeniach?

– Nie, nie. Ostatnio gadałem z nim i śmialiśmy się, że musimy teraz gonić Lipskiego i Stępińskiego z Ruchu.

Powiedziałeś nam całkiem niedawno, że miałeś taki moment zwątpienia czy Pogoń Cie chce. Pojawiły się jakieś inne oferty z Ekstraklasy, a może zza granicy?

– Miałem parę zapytań, ale mam też menedżera, który grał w piłkę i wie z czym to się je. Czasami mega się gotuję i wydzwaniam do niego 50 razy dziennie, a on mnie w tym wszystkim stopuje. Kilka luźnych rozmów było, ale bez konkretów. Zawsze czekałem na Pogoń, ale oczywiście są pewne granice.

Do zespołu przyszedł teraz nowy-stary trener przygotowania fizycznego – Piotr Jankowicz. Słynie on ze skutecznych metod treningowych. Jego rozpiska na urlop była jakaś szczególna czy taka jak każda inna do tej pory?

– Ja miałem dosyć długą przerwę, bo skończyłem grać już pod koniec listopada, więc robiłem jeszcze rozpiskę z Bytowa. Chłopaki z Pogoni nadal grali i trenowali, a ja nie, więc robiłem swoją rozpiskę biegową z Bytovii. Ta przerwa też nie jest jakaś bardzo długa, bo to są dwa, trzy tygodnie. Porównując rozpiski, to ta szczecińska jest może bardziej intensywna, ale w Bytowie tak jak mówiłem jest też dłuższa przerwa. Tutaj trwa do znacznie krócej i to jest bardziej w takim stylu, żeby nie wypaść z rytmu.

Pojawił się w klubie też trener mentalny, z usług którego korzysta m.in. Kamil Grosicki.

– Ja też z nim współpracuję od pół roku indywidualnie. Na początku nie chciałem. Myślałem, że jest mi to niepotrzebne, ale trener Kafarski mnie trochę zmusił <śmiech>. Nie żałuję. Mieliśmy zajęcia grupowe i później były też indywidualne. To zależy od zawodnika. Jednym to pomaga, innym odświeża świadomość tego co się robi. Mnie, młodemu zawodnikowi okazało się to bardzo potrzebne.

kort

Przed nami okres przygotowawczy. Myślisz, że trener będzie szykował Cię bardziej na “8”, czy na “10”?

– Nie wiem. To już do trenera pytanie. Ja bym chciał po prostu grać. Mogę nawet na prawej obronie zagrać jak coś <śmiech>.

Jak Ty miałbyś sobie wybrać to jednak “8” czy “10”?

– Wolę na “10”. Ale jakbym miał grać na “8” to też spokojnie, bo teraz praktycznie cały czas grałem na tej pozycji. Graliśmy w Bytowie takim ustawieniem, że więcej zadań miałem typowych dla ósemki. Najlepiej czuję się jednak oczywiście za plecami napastnika.

W Bytowie graliście takim 3-5-2.

– Tak i graliśmy właśnie trójką w środku i każdy miał takie zadania 50:50. Więc teraz nie robi mi już większej różnicy różnicy czy “8”, czy “10”.

Sebastian Rudol w jednym z wywiadów przyznał, że cieszy się z Twojego powrotu do Szczecina, bo jednak im więcej wychowanków w I zespole, tym lepiej.

– Fajnie, że się Seba cieszy, bo ja też <śmiech>. Kurcze fajnie no, bardzo się cieszę, bo byłem na tych dwóch wypożyczeniach. W Bytowie szczególnie, gdzie to mała miejscowość, to tam ludzie rozpoznawali piłkarzy. I to jest fajne uczucie, żeby wyjść na miasto i to poczuć. Wiadomo, że cały Szczecin mnie nie rozpoznaje jak na przykład “Murasia”, ale to i tak jest bardzo miłe. Każdy w młodym wieku idzie przecież na trening Pogoń, po to aby kiedyś w niej zagrać. Nie każdemu się udaje, ale to wielka nagroda.

Było widać, że lokalne media i kibice wyraźnie chcieli, aby Dawid Kort po udanej jesieni wrócił do Szczecina już zimą. Dochodziły do Ciebie też takie słuchy?

– Tak dało się to odczuć. Czy to na Facebooku, czy na Twitterze, kibice wysyłali mi też prywatne wiadomości, więc na pewno miałem tego świadomość. Fajnie, bo takie wsparcie czuć i widać, że masz gdzie wracać. Wiesz, że Cię tutaj chcą.

Jak odezwał się po raz pierwszy dyrektor Stolarczyk czy ktoś inny z klubu, to chyba spadł Ci kamień z serca.

– Pierwszy to się odezwał do mnie trener Kafarski. Nie powiedział mi wprost, że będzie taka opcja żebym wrócił, ale później już coraz częściej pojawiał się na meczach dyrektor Stolarczyk albo trener Michniewicz. Dało się więc odczuć, że może coś takiego się wydarzyć. Chyba nie przyjeżdżali do Bytowa po to, aby zwiedzać zamek, tylko żeby zobaczyć jak sobie radzę <śmiech>.

Prezes Mroczek wspomniał ostatnio, że Pogoń chce zawalczyć w tym sezonie o coś więcej niż tylko pierwsza ósemka. Realne?

– Nie chce tu mówić, że Pogoń teraz będzie walczyła o puchary, bo ktoś zaraz ktoś może powiedzieć, że Kort upadł na głowę. Różnie może być. Wiadomo, że każdy chce wygrywać. Zakładając, że będą puchary, to gdzie byśmy grali?

Przebłąkiwało się coś kiedyś o Lubinie.

– Chcielibyście jeździć do Lubina? Kibice? Najzagorzalsi pewnie by przyjechali, ale to nie byłoby to samo.

Stadion to w tym momencie jeden z największych problemów Pogoni?

– Chyba tak. Ja też miałem teraz trochę wolnego czasu i jak przychodziłem na mecze, to wychodziłem mega zmarznięty. Nie wiem co bym musiał ubrać, żeby było ciepło. Też byłem teraz kibicem i było bardzo słabo.

A propos, według Ciebie modernizujemy czy budujemy nowy stadion?

– Ja bym modernizował ten co jest, tylko bez łuku, który oddala trybunę od boiska o 100 metrów. Gdzieś też dali radę budować stadion na starym i wyszło fajnie… o w Zabrzu. Tam był też brzydki obiekt, a teraz jest bardzo ładny.

Czyli bardziej nowy stadion w miejscu starego?

– Dokładnie. To chyba najlepsza opcja. Na Arce mają też bardzo fajny stadion. Pamiętam jak tam grałem, było niby 5 tysięcy osób, ale wydawało się jakby było więcej. Trybuny blisko bramki i odczucia są naprawdę fajnie. Więc jeżeli podobny stadion, nawet na 15 tysięcy mógłby powstać w Szczecinie, to myślę, że ludzie by chodzili. Co do obecnego obiektu, to jest on bardzo specyficzny. Nie wiem czy pamiętacie, kiedyś “Zwolak” strzelił taką bramkę z Jagiellonią u nas. Odwinął z lewej i ta piłka w okno “poszła”. Super bramka, ale pewnie gdyby nie ten wiatr, to by nie wpadło. Piłka szła jak pocisk, tak tam wieje czasami. Gdybym ważył 15 kilogramów, to chyba bym się przewrócił.

korcik-trening

Często oglądasz Ekstraklasę i podpatrujesz potencjalnych rywali?

– Niedawno poznałem dziewczynę i pierwszą kłótnia poszła o to, że ja… po prostu chciałem sobie obejrzeć mecz <śmiech>. Nie no, jestem na bieżąco. W Ekstraklasie skład każdej drużyny mógłbym wymienić, nawet z numerami chyba. Nie ma takiego zawodnika, którego bym nie kojarzył. Mega się tym interesuję.

Oprócz Pogoni jakiej drużyny mecze oglądasz najczęściej?

– Wszystkie mecze oglądam. Kiedyś w Bytowie, obejrzałem nawet powtórkę Łęcznej z Podbeskidziem… Naprawdę lubię obejrzeć mecz. Czasami może nie miałem co robić, ale nawet jak mieszkałem z Pawłem Lisowskim, to też się ze mnie śmiał, że cały czas tylko mecze oglądam.

Z czego wziął się fenomen Piasta w tym sezonie?

– Z ustawienia. Oni grają też 3-5-2, tak jak w Bytowie. To może być defensywny i ofensywny styl, zależy od doboru zawodników i wielu innych rzeczy. Ale myślę, że Piast ma idealnie skrojony zespół do takiego ustawienia.

Porozmawiajmy trochę o Twojej grze w reprezentacji młodzieżowej. Zostałeś dowołany z tej listy rezerwowej i chyba czułeś trochę zawód, że mimo takich liczb, nie otrzymałeś bezpośredniego powołania.

– Czułem mega zawód. Byłem zły, że pojechałem tylko z listy rezerwowej. Wtedy to się bodajże łączyło z meczem z GKS-em Katowice. Miałem trzy żółte kartki i nie wiedziałem czy łapać kartkę, czy nie, bo nie byłem pewny czy pojadę. Graliśmy w sobotę, a trener Kafarski do mnie zadzwonił w niedzielę o 14, że o 19 mam być w Łodzi. Ucieszyłem się. To był taki okres, że dużo rzeczy mi wychodziło. Pojechałem na kadrę, ale nie po to, żeby sobie pojechać do Włoch i tam posiedzieć. Później jak graliśmy w Łodzi ze Szwajcarią, to też pojechałem by grać. Nie czułem, żebym był jakimś piątym kołem u wozu czy wzięli mnie bo kogoś brakowało do noszenia sprzętu. Czułem się jak pełnoprawny kadrowicz.

Teraz trochę się już zadomowiłeś w kadrze. Dostałeś kolejne powołanie i zanotowałeś asystę.

– Byłem drugi raz z rzędu na kadrze i teraz bardzo zależy mi na tym, żeby pojechać znowu. Gramy przecież w Szczecinie i bardzo chciałbym być powołany.

To jeszcze fajniejsze uczucie grać u siebie w barwach narodowych.

– Pamiętam jak kiedyś już grała tutaj Polska z Włochami i wtedy grał “Bączek”. Bardzo mu wtedy zazdrościłem. Przyjechałem z kadry U-19 u trenera Sasala. Starsza reprezentacja grała w Szczecinie i mało się nie spóźniłem. Prosto z pociągu wpadłem na mecz.

Jak już jesteśmy w temacie reprezentacji. Twoim zdaniem Jarek Fojut lub Kuba Czerwiński powinni otrzymać choć jedno powołanie od trenera Nawałki?

– Nie chcę oceniać, który z nich mógłby pojechać. Jak ja bym by selekcjonerem, to na pewno bym ze dwóch zawodników Pogoni powołał…, ale pewnie nie zrobiłbym wtedy awansu <śmiech>.

A nie jest trochę tak, że Pogoń jest pomijana i bliżej do reprezentacji nie tylko geograficznie jest komuś z Warszawy, Poznania czy nawet ze Śląska?

– Nie do końca. Wszyscy patrzą pod kątem pierwszej reprezentacji, ale jak spojrzymy na drużyny młodzieżowe, to chyba nie klubu, który miałby więcej zawodników powołanych od Pogoni. Mamy dobrą kadrę narodową i ciężko na ten moment wprowadzić do niej kogoś nowego. Wcześniej czy później Jarek Fojut czy Kuba powinni chyba jednak dostać jakieś powołanie.

korcik

Właśnie. Coraz więcej młodych zawodników, zamiast iść do Legii czy Lecha, wybiera Pogoń. Co Twoim zdaniem przeważa na korzyść Pogoni?

– Na pewno jeśli ktoś wybiera Lecha albo Legii to wybiera klub na topie i medialnie na pewno jest to najlepsza opcja.  A w Pogoni po prostu stawia się na młodych zawodników. Idąc do Legii czy Lecha jest się jednym z wielu. Tam bierze się wielu zawodników, którzy się wyróżniają przez jakiś czas i oni później giną, bo nie ukrywajmy Legia i Lech, opróćz teraz transferu naszego Adasia [Gyurcso – przyp. red.], robią najlepsze i najgłośniejsze transfery w Polsce. I taki młody chłopak może czuć się później pokrzywdzony. Nie to żebym jakoś atakował Legię czy Lecha, ale przychodzi taki Ljuboja i młody piłkarz, który wyróżnia się w rezerwach lub w juniorach nie ma szans na przebicie się. Nawet jeśli trenuje z pierwszym zespołem.

Trener Michniewicz wskazuje też na rodzinną atmosferę w Pogoni. Wszystkie zespoły żyją obok siebie, mijają się przy szatniach.

– Dokładnie. Każdy się mija. Kiedyś jak grałem w juniorach, miałem z 17 lat i jeszcze nie trenowałem z pierwszym zespołem, to fajnie było minąć kogoś przy budynku klubowym czy szatni. Nawet sam fakt, że czasami szatni brakowało, żeby się przebrać, bo ktoś ma tam trening, czy rezerwy, czy starsi. Z jednej strony irytujące, że nie ma się gdzie przebrać, ale z drugiej fajnie, bo w pewnym momencie na Pogoni mija się powiedzmy 8 drużyn.

W Holandii też praktykują takie rzeczy, aby juniorzy mieli stały kontakt z seniorami.

– To nakręca. Ktoś kto ma 15 lat i widzi, że na boisku obok trenuje I drużyna, to czuję wielką satysfakcję. Od razu przychodzą myśli, że to jest ekstraklasowa drużyna i ktoś z tych młodych może trafić do niej za jakiś czas.

Masz jakiegoś zawodnika którego podpatrujesz? Niekoniecznie z Polski.

– Kiedyś tak, a teraz? Raczej nie. To się tak szybko zmienia. Teraz jest piłkarz X na topie, a zaraz Y zrobi co innego i będzie najlepszy. Jeszcze dwa lata temu Lewandowski był w Borussi i wszyscy mówili: “No fajnie, fajnie”, a teraz jak gra w Bayernie, to jest jedno wielkie “Wow”. Myślę, że ciężko wzorować się na jednym zawodniku teraz.

Może trener Michniewicz puści Ci jakiś film jak Zwolakowi.

– <śmiech> Nie wiem. Fajnie by było jakby trener mi jakiś film puścił. Ma bogaty repertuar, więc może mi wynajdzie jakiegoś zawodnika, którego nawet nie znam.

Rozmawiali Bartosz Witkowski oraz Dawid Zieliński

 

9 komentarzy

  1. Bardzo fajny wywiad. Może jeszcze nie Casual Friday, ale jest naprawdę dobrze 🙂

    (-1)
  2. Fajny wywiad. Powodzenia Dawid!

    (3)
  3. Akurat tutaj nie ma się o co spierać 😉 => super wywiad, Dawid pozytywny koleś, ale przede wszystkim bardzo ogarnięty. Witamy z powrotem i powodzenia!

    (3)
  4. dobry konkretny wywiad

    widzę, że macie więcej zapału do tworzenia własnych materiałów niż konkurencyjne strony
    z ciekawości zajrzałem na wasze dawne materiały video i to było naprawdę dobre, mam nadzieję, że do tego wrócicie

    szkoda tylko, ze tak mało ludzi tu komentuje, bo czasami fajnie się pospierać z kimś na forum 🙂

    ale i tak dobra strona, najlepszego w nowym roku!

    (5)
    • Z czystej ciekawości zapytam – nawiązujesz do jakichś konkretnych materiałów video? Miło nam, że pojawiają się takie głosy, które jednak pozytywnie odnoszą się do “Zza linii bocznej”. Kto wie, może za jakiś czas uda się do tego wrócić;)

      (0)
      • Zza lini bocznej to ciekawy pomysł był. Pamiętam że dźwięk był skopany strasznie ale mimo to program mi się podobał. Super byłoby gdybyście do tego wrócili (z poprawionymi kwestiami technicznymi oczywiście). Tak chociaż raz na dwa tygodnie czy na miesiąc dobrze byłoby takie coś obejrzeć 😉

        A tak swoją drogą dlaczego z tego zrezygnowaliście?

        (0)
        • Szczerze? Wypuściliśmy tamten odcinek, żeby zobaczyć jaki będzie odzew ludzi, czy jest zapotrzebowanie na takie coś itp itd… Potem małe problemy kadrowe w redakcji i projekt nam się umoczył… Niestety. Gdzieś tam w głowie mamy powrót do tego programu, ale jest szereg kwestii, które musielibyśmy najpierw ogarnąć.

          (0)
  5. Już myślałem że program który nagrywaliście kiedyś wrócił (w sphinxie chyba nagrywany był). Szkoda

    A tak poza tym to gratulacje, przyjemnie sie czyta 🙂

    (1)
  6. Witaj w domu!

    (8)
Do góry

Reklama