Home / Newsy / Po raz pierwszy jako pierwsi
Po raz pierwszy jako pierwsi

Po raz pierwszy jako pierwsi

Jeśli spojrzeć na wynik meczu z Górnikiem Łęczną i na styl gry Portowców, to po raz kolejny tej wiosny można by rzec: i nie zmienia się nic. Ale jeśli dokonać nieco głębszej analizy, to mecz w Lublinie był inny niż pozostałe spotkania z tegorocznej kampanii. Choć niestety nie miało to wpływu na końcowy rezultat i poprawę naszych nastrojów.

Zanim zespół Kazimierza Moskala zmierzył się z Górnikiem Łęczna, to wcześniej rozegrał pięć spotkań. Cztery w lidze, jeden w Pucharze Polski. W dwóch (oba z Lechem Poznań) nie zdobył ani jednej bramki i przegrał po 0:3. W pozostałych trzech strzelił przynajmniej po jednym golu. To zawsze oznaczało, że granatowo-bordowi zapunktują. Ale nasi piłkarze za każdym razem musieli jednak gonić wynik. Tak było w meczach z Piastem Gliwice, Cracovią i Wisłą Płock. Moskal nie mógł więc uniknąć pytania na ten temat przed niedzielnym starciem z Górnikiem.

– Oczywiście, że się da się to poprawić i cały czas nad tym pracujemy – zapewniał. – Ale wiadomo, że trening czy mecz sparingowy, to zupełnie co innego od spotkania o punkty. Zastanawiamy się dlaczego tak się dzieje, bo może inaczej by te mecze przebiegały, gdybyśmy to my jako pierwsi  trafiali do siatki.

I w Lublinie w końcu ta sztuka się udała, ponieważ to Pogoń otworzyła wynik dzięki bramce Mateusza Matrasa. Mało tego – w niedzielę prowadziła dwukrotnie, ale to i tak nie pozwoliło wygrać. I co gorsza nie przełożyło się na lepszą postawę i zwiększenie pewności siebie u piłkarzy, ponieważ zamiast iść za ciosem, to zawsze po zdobytej bramce spuszczali z tonu.

Warto też podkreślić, że tym razem to pierwsza połowa była lepsza w wykonaniu naszej drużyny. Chociażby ze względu na statystyki można się pokusić o stwierdzenie, że to były najlepsze trzy kwadranse w tym roku, ponieważ Portowcy strzelili dwa gole i do szatni schodzili z prowadzeniem. Wtedy byliśmy optymistami, ponieważ w drugich odsłonach poszczególnych meczów, nasz zespół często potrafił podkręcić tempo. Tym razem było odwrotnie. Szybko straciliśmy gola oraz Jarosława Fojuta. To Górnik może żałować, że nie wygrał, ponieważ był znacznie bliżej zdobycia trzeciego gola.

Wnioski są proste. Moskal nadal ma nad czym pracować. Chyba przede wszystkim nad poprawą pewności siebie, bo przecież nasi piłkarze umiejętności mają, ale brakuje iskry i zacięcia. A takowe było przecież widać w niektórych jesiennych meczach. Wtedy zespół nie pękał przed Legią, a teraz z obawą grał z ostatnim Górnikiem.

Jeden komentarz

  1. Prezesie Mroczek podejmij w końcu męską decyzję i wywal Stolarczyka z klubu!!! Przez tego niekompetentnego gościa, klub traci cały wizerunek. Wyników nie ma, transfery najgorsze w lidze, kibiców na stadionie tyle co w Łecznej, w klubie bałagan na całego. To wszystko zasługa Stolara. Co raz częściej słyszy się głosy, ze dopóki Stolarczyk jest w klubie, to kibice nie przyjdą na mecz. Czy zatem warto dla jednego człowieka tak ryzykować i zostawić pusty stadion+ nieład w klubie? Prezesie wybudź się ze snu zimowego. Ruch Chorzów już się wybudził, Piast powoli też………

    (2)
Do góry

Reklama