Home / Newsy / Panik zmienił “taktiku” i robi małą furorę z czeskim Leicester City
Panik zmienił “taktiku” i robi małą furorę z czeskim Leicester City

Panik zmienił “taktiku” i robi małą furorę z czeskim Leicester City

W Szczecinie większość kibiców żywo dyskutuje o przyszłości Kazimierza Moskala w Pogoni, który ma problemy z zaszczepieniem ofensywnego stylu gry swojej drużynie. Do tej pory wydawało się, że aktualny szkoleniowiec granatowo-bordowych chce grać zupełnie inaczej od kilku swoich poprzedników. Na defensywną grę stawali m. in. Czesław Michniewicz oraz nieco zakurzony już Bohumil Panik. Kibice swego czasu nawoływali do czeskiego trenera: “Paniku zmień taktiku”, ponieważ mieli już dość taktycznych, obronnych niuansów wprowadzanych przez tego szkoleniowca. Dzisiaj w czeskich mediach natrafiliśmy na artykuł o Paniku, który w swoim rodzimym kraju robi małą furorę i zupełnie zmienił swoje spojrzenie na piłkę. Postanowiliśmy więc dokładniej – w ramach ciekawostki – zbadać temat.

Po mało spektakularnej karierze w Polsce wydawało się, że Panik jest trenerskim dyletantem. Po zakończeniu pracy w Pogoni Czech na prawie dekadę zniknął z zawodu, ponieważ wraz z rodziną Ptaków wyjechał do Brazylii, żeby kontynuować pracę przy tamtejszej akademii. Do pewnego momentu wszystkie wyglądało pięknie, o czym Panik opowiada na łamach Czeskiej Telewizji (odpowiednik naszej jedynki).

– Ówczesny właściciel Pogoni zaproponował mi pracę w Brazylii. Już wcześniej wiedziałem mniej więcej jak to wygląda, bo byliśmy tam z drużyną na zimowym zgrupowaniu. Kupił niedaleko dżungli 50 hektarów terenu. Pierwotnie była to agroturystyka, ale zamieniono to na profesjonalne centrum treningowe z pięcioma boiskami, zakwaterowaniem, restauracją – wspomina Panik.

Wszystko było pięknie do momentu, kiedy na ośrodek napadli bandyci. Wtedy wszyscy Europejczycy szybko wrócili do siebie. – Gdyby nie to, to może byłbym tam do dzisiaj – mówi Panik.

60-latek dostał pracę w rodzimej lidze. Pod koniec 2014 roku został trenerem FC Zastav Zlin i okazało się, że obdarzony kredytem zaufania potrafi wykonać dobrą robotę. W tym sezonie jego zespół robi furorę i ma spore szanse na zakwalifikowanie się do europejskich pucharów. Aktualnie Zlin jest na piątym miejscu. W dużej mierze przez słaby początek wiosny, ponieważ jesienią był nie do zatrzymania. Przez kilka kolejek był liderem, śrubował mecze bez porażki, wygrał 2:0 na terenie Viktorii Pilzno. I co ciekawe na łamach CT czytamy pochwały, że Panik nie tylko osiąga dobre wyniki, ale przede wszystkim zaszczepił swoim podopiecznym atrakcyjny styl gry. Szybkie i zabójcze wyprowadzanie kontrataków jest jego znakiem firmowym. Zlin jest też w ćwierćfinale krajowego pucharu (w poprzedniej rundzie wyeliminował Spartę Praga).

Panik dzięki swoim sukcesom często gości w czeskich mediach, które chcą znać kulisy tak rewelacyjnej postawy Zlina. W listopadzie były trener Pogoni zdradził, że nadal interesuje się taktycznymi niuansami, które tak denerwowały kibiców Pogoni. Jego trenerskim idolem jest Giovanni Trapattoni i to w Polsce po raz pierwszy na szerszą skalę próbował wprowadzić ustawienie z trójką obrońców.

Jesienią Zlin zaczęto już porównywać do Leicester City i nazywano – Zlincesterem. Wygląda na to, że na razie Panik musi jednak odłożyć marzenia o mistrzostwie, bo jego zespół wpadł w dołek, ale nie jest wykluczone, że wywalczy przepustki do europejskich pucharów.

– Byłoby miło zapisać się w historii. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy – zapewnia Panik.

fot. ZASTAV Zlin

 

Komentowanie wyłączone.

Do góry

Reklama