Home / Newsy / Mateusz Matras: “Na spotkania Pogoni powinno przychodzić 10-15 tysięcy ludzi”
Mateusz Matras: “Na spotkania Pogoni powinno przychodzić 10-15 tysięcy ludzi”

Mateusz Matras: “Na spotkania Pogoni powinno przychodzić 10-15 tysięcy ludzi”

– Rozmawiałem z menadżerem i na razie nie ma tematu przenosin zagranicę. A sam na własny temat plotek nie czytam – mówi w rozmowie z tygodnikiem Piłka Nożna Mateusz Matras.

Poniżej fragmenty wywiadu.

Posypały się dla pana oferty z klubów zagranicznych?

– Nic o żadnych propozycjach nie słyszałem. Znajomi pytają mnie do jakiego kraju się przenoszę, ktoś tam gdzieś czytał, że Matrasa chcą kluby z Turcji, Rosji, ale obyło się bez konkretów. Rozmawiałem z menadżerem i na razie nie ma tematu przenosin zagranicę. A sam na własny temat plotek nie czytam.

Także tych o pana transferze z Pogoni do lepszego polskiego klubu?

– Były zapytania, lecz staram się nie zaprzątać tym sobie głowy. Niejednego zawodnika rozmyślanie o kwestiach transferowych zgubiło. Co mi z tego, że się pochwalę, że interesuje się mną klub A lub B? Trzeba pracować nad sportowym rozwojem, korzystać z każdego treningu.

[…]

Pięć tysięcy sympatyków futbolu na spotkaniu Pogoń – Zagłębie Lubin w ekstraklasie to dużo?

– Raczej nie. Tłumaczę sobie, że czasami walczymy o stawkę w porach nie odpowiadających kibicom. Na spotkania Pogoni powinno przychodzić 10-15 tysięcy ludzi.

Jednak tyle przychodzi rzadko. Może nieco dożynkowy obiekt nie pasuje do klimatu wielkiego futbolu?

– Na pewno stadion nam nie ułatwia sprawy i nie chodzi o jego wygląd, lecz funkcjonalność. Gdyby były porządne szatnie, cztery trybuny, inaczej by nas postrzegano, ale… Wierzę, że w Szczecinie w miarę szybko będzie obiekt na miarę potrzeb i oczekiwań. Pogoń ma ogromny potencjał sportowy i kibicowski, i ja z optymizmem patrzę w przyszłość klubu.

[…]

Da się porównać klimat dla futbolu panujący w Gliwicach i Szczecinie?

– Nie i nawet nie będę próbował, bo to mija się z sensem. Nie chcę się też nikomu narażać, w Piaście grałem, dużo zawdzięczam klubowi, zaś w Pogoni jestem aktualnie. Gliwice doczekały się fajnego stadionu, ale jest problem z bazą treningową. W Szczecinie wszystko jest na miejscu, ale brakuje obiektu z prawdziwego zdarzenia. Jestem przekonany, że to nie niebawem się zmieni, a w Pogoni czuje się bardzo dobrze. To znakomite miejsce do gry w piłkę, także dla młodych, perspektywicznych zawodników. Rok temu w jakiś wywiadzie pochlebnie wyrażałem się o Marcinie Listkowskim, który czyni cały czas postępy, a takich zdolnych jak on jest kilku. Pogoń ma bardzo fajnie poukładane sprawy akademii, szkolenia, pracują w niej porządni fachowcy i o wychowankach będzie coraz głośniej.

[…]

– Wszędzie czuję się dobrze, a w Szczecinie nie podłamałem się słabym wejściem do zespołu. Kibice pisali mi nawet na Facebooku, że jestem najgorszym transferem Portowców, ale dalej robiłem swoje. Ciężka praca na treningach zawsze pomaga, a ja już przeniosłem się do Szczecina jako doświadczony zawodnik, swoje wcześniej przeżyłem. Gdy u trenera Dariusza Wdowczyka nie wiodło mi się i tak byłem przekonany, że wyjdę na swoje. Nie mam problemów, gdy jestem krytykowany, tak samo nie podniecam się, gdy słyszę komplementy.

Cała rozmowa w najnowszym wydaniu tygodnika “Piłka Nożna”

źródło: Piłka Nożna

Jeden komentarz

  1. Nie będzie wielu prawdziwych kibiców długo na meczach Pogoni.Kiedyś była atmosfera i zachowanie normalne. Dzisiaj pijaństwo , ćpanie i chamstwo na trybunach. Zabrałem swoje dzieci na mecz Pogoni , a tam bijatyki naćpanych pseudo kibiców między sobą. Nad nami siedziała duża grupa niemców . Byli w szalikach Pogoni ale jak zobaczyli co tam się dzieje wszyscy uciekli po pierwszej połowie. My z dziećmi usiedliśmy na schodach ale baba z ochrony zaczęła dzwonić po Policję bo na schodach nie wolno siedzieć. Powiedziałem jej niech zajmie się bandą huliganów którzy bili się po niżej,ale ona mówi że to nie jej rewir. Usiedliśmy na wolnych miejscach obok grupki dzieci. Ale przed nami siedziała grupa dorosłych którzy palili papierosy a cały dym leciał na te wszystkie dzieciaki. Zwróciłem grzecznie uwagę ale niestety zostałem zjechali że szok. Postanowiłem zabrać dzieci do domu w połowie drugiej części meczu a na górze na dodatek dwóch pijanych biło jedna młodą parę. Tragedia. Moja noga długo na Pogoni i nie powstanie nie mówiąc o moich dzieciach dla których Pogoń jest ukochaną drużyną. Szkoda że odrazu w pierwszym ich meczu musieli zobaczyć jak kibicuje “kiedyś najlepsi kibice w Polsce”

    (0)

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama