Home / Newsy / Maraton zaliczony, Janas opuszcza pokład
Maraton zaliczony, Janas opuszcza pokład

Maraton zaliczony, Janas opuszcza pokład

Można powiedzieć, że ligowe “maratony” służą Pogoni Szczecin. 2017 rok zamykaliśmy 3 spotkaniami w ciągu tygodnia. Na początek podejmowaliśmy Zagłębie Lubin (remis 3:3), później pojechaliśmy do Gdańska i zwyciężyliśmy z Lechią (1:3), a na koniec wygraliśmy z Arką w Szczecinie (1:0). Fantastyczny finisz rundy jesiennej tchnął w nas trochę nadziei, że najgorsze już za nami. Zdobyte 7 punktów w dobrym stylu było dobrym prognostykiem na lepsze jutro.

Tym razem “angielski” tydzień różnił się znacząco od tego grudniowego. Do Szczecina przyjechała Wisła Płock, później “Portowcy” opuścili Szczecin i rozegrali dwa wyjazdowe spotkania: w Zabrzu i Kielcach. Bilans tych spotkań – 5 punktów. Jeszcze niedawno patrząc w terminarz i widząc trzech bardzo wymagających rywali na rozkładzie jazdy, każdy modliłby się o jak najniższy wymiar kary. Tymczasem Pogoń zatrzymała bardzo silną Wisłę Płock, przeciwstawiła się w bardzo dobrym stylu Górnikowi Zabrze i zaciekle walczyła z Koroną Kielce. Zawodnicy zostawili mnóstwo zdrowia i serca na boisku, choć każde z tych spotkań miało inny scenariusz.

Pierwszy mecz z Wisłą Płock był bardzo zacięty. Goście nie zamierzali czekać na to, co zrobi Pogoń na swoim terenie. Płocczanie agresywnie usiedli pressingiem na ‘Portowców”, nie dając im swobody w boiskowych poczynaniach. Pomimo zaciętości z obu stron, to Portowcy mieli bardziej klarowne sytuację i po bardzo wyrównanym spotkaniu ostatecznie zwyciężyli.

Pogoń w tym spotkaniu pokazała swój charakter i dużą pewność siebie. Zawodnicy w szatni po tym spotkaniu śmiali się, że jeszcze niedawno takie spotkanie by przegrali, bo nie raz już w tym sezonie, pomimo dobrej gry brakowało odrobiny szczęścia. W piłce nożnej często używa się powiedzenia “szczęście sprzyja lepszym”, w przypadku Pogoni nie zawsze tak było.

Kolejnym przystankiem było Zabrze i mecz z rewelacyjnym beniaminkiem. Górnik przystępował do spotkania z “Portowcami” mocno poobijany po spotkaniu we Wrocławiu. Trener zabrzan podszedł bardzo poważnie do meczu z Pogonią. Do końca walczył ze swoim sztabem o to, aby jego najlepsi piłkarze mogli wystąpić w spotkaniu z drużyną Kosty Runjaica. Udało się to i Górnik wyszedł w takim samym personalnym zestawieniu, co kolejkę wcześniej.

Pogoń zdominowała Górnika, nie dawała pograć gospodarzom. Obrazem bezradności drużyny z Zabrza był Szymon Żurkowski, który postawiony na nogi przez fizjoterapeutów i oklejony plastrami na całym ciele, nie miał zbyt dużo do powiedzenia przy dobrze dysponowanym środku pola Pogoni. “Duma Pomorza” grała agresywnie, bez respektu do rywala. Była to zamierzona taktyka, Górnikowi miało odechcieć się gry w piłkę i tak też się stało. Warto podkreślić fakt, że świetne zawodny zagrał Hubert Matynia, a jego “ruletka”, którą zgubił trzech piłkarzy Górnika zostanie nam na długo w pamięci. Warto pochwalić jednak też całą drużynę, nie było tam słabych punktów.

Ostatnim punktem na mapie “maratonu” były Kielce. To trudny teren dla wszystkich drużyn w całej Ekstraklasie. Ostatnia wizytacja Pogoni w Kielcach skończyła się srogim laniem (4:1). W tym sezonie przegrywała tam m.in Legia. “Portowcy” po bardzo trudnym spotkaniu wywieźli punkt. Bardzo cenny punkt. Jednak można było mieć wrażenie, że to było najsłabsze spotkanie z całego tygodnia. Wiadomym jest, że trzech równych spotkań w tak małym odstępie czasu nie można zagrać, ale momentami brakowało jakości i pomysłu. Z trudem przychodziło kreowanie sytuacji bramkowych, gra nie kleiła się zarówno w środku, jak i na bokach. Pogoni brakowało elementu zaskoczenia. Dużo do myślenia dawały także późno przeprowadzone zmiany. Teraz można gdybać, ale odpowiednio szybciej przeprowadzone zmiany mogły wnieść dużo więcej do tego spotkania, a także odmienić scenariusz tego meczu. Błanik i Listkowski moim zdaniem dostali zbyt mało czasu, aby móc w pełni zaważyć o losach spotkania.

5 punktów po trzech bardzo trudnych spotkaniach to bardzo dobra zaliczka, nie można tutaj kręcić nosem. Pogoń wyszła ze strefy spadkowej i wszystko na to wskazuje, że najgorszy etap tego sezonu ma już za sobą.

Koniec Ekstraklasowego maratonu dostarczyła nam jeszcze jednej informacji, asystent trenera – Rafał Janas nie pracuje już w szczecińskim klubie. W poniedziałek, 5 marca kontrakt z trenerem Janasem został zerwany za porozumieniem stron. To bardzo dziwny czas na taki ruch, ten najlepszy był w grudniu po zakończeniu rundy jesiennej. To wtedy Kosta Runjaic miał podjąć decyzję co do swojego sztabu szkoleniowego i przyszłości osób w nim pracujących. Sztab został w całości zachowany, teraz doszło jednak do zmiany. W internecie pisze się o prawdopodobnym ruchu Macieja Skorży, który podobno przygotowuje się do pracy w Ekstraklasie. Na ten moment jednak nie wydaje się, aby jakakolwiek drużyna szukała trenera w tym momencie. Rafał Janas miał prawdopodobnie dżentelmeńską umowę zarówno z klubem jak i samym Skorżą, że gdy były trener Pogoni będzie blisko nowego miejsca pracy to trener Janas odejdzie z Pogoni i klub nie będzie robił mu pod górkę.

Od wtorku drużyna będzie przygotowywała się do starcia z Cracovią już bez pomocy trenera Rafała Janasa. My w Szczecinie na pewno będziemy go bardzo dobrze wspominać. Nie tyle za samą współpracę z trenerem Skorżą, ale za pomoc trenerowi Runjaicowi przy wyciąganiu z dna Pogoni Szczecin. Jego słowa na obu konferencjach prasowych, w których uczestniczył, pokazał nam się z bardzo dobrej strony. Jako profesjonalista nie chciał zostawiać Pogoni bez przygotowanego gruntu pod nowego szkoleniowca, w inteligentny sposób potrafił zobrazować problemy drużyny i pokazał, że wraz z Kostą Runjaicem potrafił odmienić styl gry zespołu.

Niektóre sytuacje w Pogoni były jak z archiwum X. Nie jestem w stanie ich wyjaśnić. Oby nowy trener znalazł pomysł, jak to odmienić.

” W Szczecinie poznałem fajne powiedzenie: wszystkie ręce na pokład. I teraz trzeba je wcielić w życie

Pierwsze co chciałem powiedzieć to, to że biednemu zawsze wiatr w oczy. Ten mecz był jak cała runda. Jest pomysł na grę, ale nic nie chce nam wpaść. Potem błąd indywidualny i tracimy gola.

Wszystkie cytaty to słowa trenera Janasa, któremu wypada podziękować za całokształt pracy w Pogoni Szczecin i życzyć powodzenia w dalszej karierze, pewnie jeszcze jako asystent, chociaż liczymy, że już niedługo jako pierwszy trener.

Komentowanie wyłączone.

Do góry

Reklama