Home / Newsy / Zwoliński i Sotirović na drodze Budziłka. Nowy nabytek w liczbach
Zwoliński i Sotirović na drodze Budziłka. Nowy nabytek w liczbach

Zwoliński i Sotirović na drodze Budziłka. Nowy nabytek w liczbach

Pogoń Szczecin wraz z nowym rokiem rozpoczęła działania na rynku transferowym, a pierwszym tego efektem jest bramkarz – Łukasz Budziłek.

Co ciekawe, Łukasz nie należy do wysokich bramkarzy. Gdybyśmy ustawili go pośród 32 innych “jedynek” w Ekstraklasie to zauważylibyśny, że niżsi od wychowanka GKS Bełchatów są tylko Seweryn Kiełpin z Wisły Płock oraz Krzysztof Pilarz, który na co dzień występuje w Arce Gdynia.

foto: gs24.pl

Niski jak na pozycję bramkarza wzrost nie przeszkodził Łukaszowi w wybiciu się spośród innych nastolatków w Bełchatowie. W wieku 20 lat zadebiutował w Ekstraklasie przeciwko Śląskowi Wrocław. Debiutu jednak nie mógł zaliczyć do udanych, ponieważ jego GKS Bełchatów uległ po bramce byłego piłkarza Pogoni. Vuk Sotirović pokonał Budziłka mocnym strzałem z lewej nogi i zapewnił zwycięstwo ekipie z Wrocławia.

Co ciekawe, Łukasz zagrał również w następnym spotkaniu ligowym przeciwko Widzewowi, lecz nie był to występ trwający 90 minut, ponieważ był zmuszony zastąpić w bramce kontuzjowanego Łukasza Sapelę w 75. minucie. Ten mecz GKS wygrał po bramce w doliczonym czasie gry.

W kolejnym sezonie zagrał tylko raz, w ostatnim ligowym meczu, kiedy było wiadomo, że GKS Bełchatów utrzyma się w Ekstraklasie. Wtedy to zespół z Bełchatowa zremisował z Cracovią 2:2, a żeby uświadomić Wam, jak dawno to było powiem tylko, że w ekipie Kamila Kieresia w ataku występował Marcin Żewłakow, a reprezentacja Polski za chwilę miała się szykować do Mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie.

Jeśli wydaje się wam, że w tych dwóch sezonach Budziłek grał zbyt mało, to proszę sobie wyobrazić, że w sezonie 2013/2014 nie zagrał ani minuty w meczu ligowym. Jego jedynym meczem w sezonie był ten przeciwko Śląskowi Wrocław w meczu Pucharu Polski. GKS uległ 0:3, a jak padły bramki? Spójrzcie.

Łukasz po tym sezonie stwierdził, że musi coś zmienić, jeśli chce grać regularnie. Zmienił więc barwy na inny GKS, jednak tym razem wybór padł na Katowice.

“Spadek” do I ligi przyniósł oczekiwane efekty. Łukasz zaczął grać regularnie i kiedy wskoczył do składu w osiemnastej kolejce, zaliczył siedemnaście występów i co ciekawe, w dziewięciu spotkaniach zachował czyste konto. Nie jest to zły wynik. Stracił tylko jedenaście bramek.

Kolejny sezon jeszcze bardziej był dla niego udany, ponieważ grał już praktycznie cały. Zaliczył dwie wpadki: pięć bramek wpuszczonych w meczu z… GKSem Bełchatów oraz otrzymał czerwoną kartkę w meczu z Górnikiem Łęczna. W tamtym meczu jego GKS Katowice również przegrał, tym razem 0:3, a dwie bramki strzelił… Łukasz Zwoliński. Jak więc widzimy, “Portowcy” mają spory udział w karierze Łukasza Budziłka.

Nie licząc tych dwóch gorszych występów, Łukasz bronił prawie cały sezon (miał trzy mecze przerwy spowodowane kontuzją), co zaowocowało transferem do Legii Warszawa. Wrócił jednak do “punktu wyjścia”.

Źródło: legia.wikia.com

Okazało się bowiem, że Łukasz nie zaliczył w bluzie Legii ani minuty.

Klub ze stolicy postanowił podziękować za usługi nowemu bramkarzowi Pogoni, a po Budziłka zgłosiła się Lechia Gdańsk. Zapłacili za niego 100 tysięcy euro i to były jak do tej pory jedyne pieniądze, które pojawiły się podczas transakcji z udziałem 26-latka.

Tam jednak znów musiał ustąpić miejsca innemu bramkarzowi. Rywalizację przegrał tym razem z Mateuszem Bąkiem, a jego jedyne występy w sezonie 2014/2015 to mecze w grupie mistrzowskiej, gdzie po raz pierwszy zagrał przeciwko… Pogoni Szczecin. Prawie 6500 osób oglądało porażkę “Portowców”, a jedyną bramkę, którą wpuścił strzelił mu znów Łukasz Zwoliński.

Co ciekawe, w kolejnych meczach nie grał źle. Zachował nawet czyste konto przeciwko Legii Warszawa czy Górnikowi Zabrze. Niestety, kolejny sezon to znów tylko oglądanie z ławki rezerwowych, jak inni wykazują się swoją formą. Przez cały sezon zagrał tylko w meczu z Piastem Gliwice i Zagłębiem Lubin. Dwa mecze, dwie bramki stracone. Ten mecz z Zagłębiem był jego ostatnim do tej pory w Ekstraklasie.

Łukasz stwierdził, że po raz kolejny trzeba szukać nowego klubu, a że zgłosił się po niego trener Bartoszek, który ówcześnie trenował Chojniczankę Chojnicę, to Budziłek bez wahania zgodził się na takie rozwiązanie.

W pięciu spotkaniach przed przyjściem Budziłka Chojniczanka straciła jedenaście bramek, a po tym jak Łukasz wskoczył między słupki zespołu z Chojnic – pięć meczów, cztery gole stracone.

To właśnie wtedy Chojniczanka stała się rewelacją ligi, nie przegrywając osiemnastu (!) kolejnych spotkań w lidze. W każdym z nich Łukasz był numerem jeden. Jednak nie mogło być aż tak kolorowo. Po porażce z Górnikiem Zabrze 1:6 trener Chojniczanki postawił w trzech kolejnych spotkaniach na zmiennika Łukasza – Macieja Gostomskiego. Na dwa ostatnie spotkania sezonu jednak znów wrócił do bramki.

Wypożyczenie się skończyło i trzeba było wrócić do Lechii, lecz tam Łukasz usłyszał, że nie ma szans na grę w pierwszym zespole. Wrócił więc do I ligi, by nie zapomnieć sztuki bronienia. Tym razem wybór padł na Wigry Suwałki, gdzie znów kiedy już wszedł na boisko, to miejsca w bramce nie oddał. Mimo, że Wigry nie są z pewnością faworytem ligi, to z Łukaszem w bramce, zespół z Suwałk przegrał tylko dwa spotkania na dwanaście.

Podsumowując. Wygląda na to, że nowy nabytek Pogoni nie jest tylko i wyłącznie transferem z YouTube’a, o którym pisał niedawno mój redakcyjny kolega, ale sumiennie wypatrzonym zawodnikiem, z niezłymi statystykami.

Łącznie Łukasz zagrał w 100 oficjalnych spotkaniach (Ekstraklasa, I liga, Puchar Polski), 128 bramek straconych (średnia 1,28 straconej bramki na mecz), 36 czystych kont.

Jeśli ktoś by jeszcze chciał spojrzeć na interwencje Łukasza, to polecam ten film. Pokazuje najlepsze momenty w jego najlepszym dotychczas sezonie w Chojniczance Chojnice.

Foto główne: futbol.pl

Zwoliński i Sotirović na drodze Budziłka. Nowy nabytek w liczbach
Oceń

Komentowanie wyłączone.

Do góry

Reklama