Home / Newsy / Halo, nie ma kim grać!
Halo, nie ma kim grać!

Halo, nie ma kim grać!

Bezradny i zasępiony trener Maciej Skorża. Niestety, ale taki właśnie obrazek zobaczyliśmy podczas meczu inaugurującego nowy sezon z Wisłą Kraków.

Niezależnie od tego, czy na ławce trenerskiej usiadłby wczoraj Skorża, Kazimierz Moskal czy Czesław Michniewicz, to wynik zapewne byłby taki sam. Piątkowe spotkanie obnażyło, z jak wąską kadrą przystąpiła Pogoń do jubileuszowego sezonu.

Spas Delev i Adam Frączczak są kontuzjowani, przed meczem “wysypał się” także David Niepsuj. Nie wiadomo czy brak Seyii Kitano w meczowej “18”, też nie był spowodowany problemami zdrowotnymi. Nie w pełni sił był również Dawid Kort, który nie dokończył jednego z ostatnich treningów i w piątek na pewno nie mógł zagrać na 100 proc. Ale i tak musiał pojawić się na boisku jeszcze w pierwszej połowie, ponieważ urazu nabawił się niemiłosiernie poniewierany przez rywali Marcin Listkowski.

– Nie wiem, jak poważny jest to uraz, ale musiało go mocno boleć, skoro taki twardy chłopak nie był w stanie kontynuować meczu. Czekam na raport medyczny – skomentował Maciej Skorża.

W drugiej połowie ofensywę spróbował jeszcze rozruszać Sebastian Kowalczyk. Trener Pogoni – mimo niekorzystnego wyniku – wykorzystał tylko dwie zmiany. Po prostu nie miał kogo wpuścić i to jest w całej tej sytuacji najsmutniejsze.

– Nie chodzi o to, że rezerwowi nie mają jakości, tylko nie miałem już piłkarzy ofensywnych – przyznał bezradny Skorża. – Na ławce zostali tylko zawodnicy defensywni.

Po wpuszczeniu Korta i Kowalczyka, trener miał jeszcze do dyspozycji bramkarza Adriana Hengera, stopera Sebastiana Walukiewicza, lewego obrońcę Huberta Matynię oraz defensywnych pomocników: Jakuba Piotrowskiego i Mate Tsintsadze. Gruzin w sparingach był co prawda sprawdzany na pozycji rozgrywającego, ale wcześniej Skorża posłał na plac duet innych środkowych pomocników, a na boisku już byli Tomasz Hołota i Rafał Murawski. Na kolejnego piłkarza o takich predyspozycjach po prostu nie było już miejsca.

Skorża na ławce nie miał więc nawet pół napastnika, który mógłby zmienić albo pomóc Łukaszowi Zwolińskiemu. Do rozgrywek ostatnio został zgłoszony jeden z najlepszych piłkarzy drużyny CLJ Aron Stasiak. Nie było go jednak na ławce rezerwowych, a poza tym to jeszcze za wcześnie, żeby taki młodzian decydował o ofensywnym obliczu zespołu w ekstraklasie. Kontuzjowany jest jego kolega Gracjan Jaroch.

Warto pamiętać, że po zejściu Listkowskiego, trener nie mógł też posłać do boju innego skrzydłowego. Musiał ratować się środkowymi pomocnikami.

– Czekamy na powrót Adama Frączczaka – nie ukrywa trener Pogoni. – To najlepszy strzelec drużyny w zeszłym sezonie, który daje nam także wsparcie mentalne. Mam nadzieję, że na mecz z Jagiellonią będzie już gotowy.

Ale do Gliwic Portowcy najprawdopodobniej pojadą znowu z jednym napastnikiem…

Mamy nadzieję, że włodarze klubu widzą, co się dzieję i podadzą pomocną dłoń trenerowi Pogoni. Bo Skorża – nawet jako najlepszy fachowiec w Polsce – z pustego nie naleje.

 

2 komentarze

  1. W23 trochę racji masz. Kitano jest jaki jest ale wobec problemów kadrowych jego brak w 18 to jakiś żart ze strony trenera

    (1)
  2. Przecież Skorża został trenerem w maju, to co nie obserwował meczów? Plus 4 tygodnie treningów nie pozwoliło mu ocenić Rudola i innych? wystawił 3 defensywnych pomocników, na ławce kolejnych dwóch, a gdzie Kitano ? po co to użalanie się nad trenerem. Widziały gały co brały.

    (1)

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama