Home / Newsy / Globalne ocieplenie w Szczecinie. Runajic szybko zbija temperaturę
Globalne ocieplenie w Szczecinie. Runajic szybko zbija temperaturę

Globalne ocieplenie w Szczecinie. Runajic szybko zbija temperaturę

To była naprawdę dobra kolejka dla Pogoni Szczecin. Już po pierwszej rundzie wiosennej kampanii wiemy, że powoli odzyskujemy kontrolę nas własnym losem i przy dobry wynikach, wkrótce nie będziemy musieli już tak uważnie oglądać się na resztę stawki.

To wszystko za sprawą efektu Runjaicia, który można nazwać zjawiskiem meteorologicznym.

Gdy 10 grudnia pechowo zremisowaliśmy z Zagłębiem Lubin 3:3, to w Szczecinie zrobiło się bardzo zimno. W tabeli ligowej było bowiem -8. Tyle punktów traciliśmy wtedy do 14. Cracovii, która zajmowała ostatnie bezpieczne miejsce. Atmosfera wokół drużyny byłą fatalna, ponieważ Portowcy prowadzili w tym spotkaniu 3:1 i wydawało się, że w końcu odniosą pierwsze zwycięstwo na własnym stadionie w tym sezonie. Gol Jakuba Świerczoka w doliczonym czasie gry był jednak strzałem poniżej pasa. Kibice mieli wrażenie, że skoro wypuszczamy wygraną nawet w takich okolicznościach, to po prostu jesteśmy skazani na spadek. Nikt nie spodziewał się, że słońce dla Pogoni już wkrótce wyjdzie, a Szczecin będzie pod wpływem globalnego  ligowego ocieplenia.

Już wtedy stało się jasne, że zimować będziemy na pewno pod kreską, ponieważ nie dość, że do bezpiecznej pozycji traciliśmy osiem punktów, to o siedem oczek wyprzedzała nas wtedy przedostatnia Termalica. Dla tak grającej Pogoni wydawał się to dystans nie do odrobienia, a już na pewno nie w najbliższym czasie. Pewnie nikt nie postawił by nawet grosza na to, że już po pierwszej wiosennej kolejce de facto zrównamy się punktami z trójką drużyn walczących z nami o utrzymanie.

Fakty są jednak takie, że Portowcy wygrali trzy mecze z rzędu (doceńmy ten grudniowy finisz!) i w ekspresowym (najszybszym możliwym) tempie wrócili do rozgrywki o zachowanie ligowego bytu. Można nawet stwierdzić, że walka zaczęła się od nowa.

Pogoń ograła Sandecję, a Piast oraz Termalika wyraźnie (do zera) przegrały swoje mecze. Nadal jesteśmy w strefie spadkowej, ale wykonaliśmy pierwszy symboliczny krok i awansowaliśmy na pozycję przedostatnią. Teraz każda kolejna wygrana może już oznaczać, że po wielu miesiącach wydostaniemy się ze strefy spadkowej. Na początku grudnia nikt nie spodziewałby się, że taka możliwość nadarzy się już w połowie lutego. Teraz cel stał już “namacalny”.

Reasumując: sytuacja z beznadziejnej zrobiła się trudna. Zespół należy chwalić za dogonienie reszty stawki, ale nie można – co będziemy podkreślać – popadać w huraoptymizm. Droga do celu nadal jest bardzo długa i wyboista, ale w tej chwili już na pewno bardziej prawdopodobne wydaje się utrzymanie Pogoni niż na przykład zdobycie przez Polaków K2 zimą.

Trenerowi Runjaiciowi życzymy konsekwencji i “budowania” coraz wyższej temperatury. Oby już w niedzielę była plusowa.

Jeden komentarz

  1. Tu nie ma co udawać . W każdym tli się to samo tylko nie każdy chce mówić o tym głośno by nie zapeszyć .

    Pogoń to jest zupełnie inny zespół niż zostawił go Skorża . Z wyjątkiem Spasa każdy wygląda (no może Fojut z Załuską też ale to akurat negatywnie) jak by naszych zawodników podmienił na ich sobowtóry i do tego bardziej ambitne , zaangażowane i z większymi umiejętnościami . Nie ma takiej opcji by przy tych atutach które nam obecnie prezentują piłkarze Pogoń mogła spaść . Może się zdarzyć to tylko w sytuacji jeśli nasze orły znów zaczną pokazywać rogi w szatni . Miejmy jednak nadzieję ze do tego nie dojdzie .

    (3)
Do góry

Reklama