Home / Newsy / Gdzie szukać optymizmu przed meczem z Lechem?
Gdzie szukać optymizmu przed meczem z Lechem?

Gdzie szukać optymizmu przed meczem z Lechem?

Piłkarze Pogoni Szczecin bardzo słabo rozpoczęli tegoroczne zmagania w Lotto Ekstraklasie. Nie da się ukryć, że wszyscy kibice oczekiwali dużo lepszego startu sezonu i aktualna sytuacja jest olbrzymim rozczarowaniem, co było widać już po tym jaką rozmowę po meczu z Zagłębiem Lubin odbyli kibice z samymi zawodnikami.

Jutro Portowcy zmierzą się z poznańskim Lechem w ramach Pucharu Polski. Pamiętamy, że nasze ostatnie starcia z Kolejorzem wyglądały bardzo źle i ostatecznie w ubiegłym sezonie Portowcy aż pięciokrotnie musieli uznać wyższość piłkarzy z Wielkopolski. Poznaniacy może jakiejś bujnej piłki w tym sezonie nie grają, ale pomimo tego, iż odpadli z eliminacji o Ligę Europę, to szczególnie w rewanżowym meczu z Utrechtem pokazali, że drzemie w nich bardzo duży potencjał. Po wielu letnich transferach Lech może pochwalić się stosunkowo szeroką ławką rezerwowych, która potrafi zrobić różnicę.

Powyższe fakty nie napawają optymizmem przed jutrzejszym starciem. Ale czy na pewno jest aż tak źle? Spójrzmy na te granatowo-bordowe aspekty, które mogą zupełnie zmienić nasze myślenie i sprawić, że w naszych głowach pojawi się: “Kurczę, jesteśmy w stanie tego Lecha pokonać!.”

Pewny Załuska

Zacznijmy od podstaw, a więc od tego, czego w poprzednim sezonie brakowało nam niemiłosiernie. Łukasz Załuska od początku sezonu jest pewnym elementem w układance Macieja Skorży i wydaje się, że doświadczonego golkipera jak dotychczas można uznać za najlepszy letni transfer Dumy Pomorza. Eskalację umiejętności były bramkarz krakowskiej Wisły zaprezentował w sobotnim meczu z Zagłębiem. Chyba wszyscy zgodzimy się, gdyby nie kilka fantastycznych interwencji Załuski (m.in. obronione sam na sam z Filipem Jagiełłą, czy kapitalna interwencja na linii po rzucie wolnym z 16 metrów wykonywanym przez Filipa Starzyńskiego), to Portowcy do Szczecina wróciliby z bagażem nie trzech, a pięciu straconych bramek. Statystyki potwierdzają moje słowa. Według InStata, Załuska był drugim najlepszym zawodnikiem granatowo-bordowej jedenastki w meczu z “Miedziowymi”.

Powiew świeżej krwi w środku pola

Osobiście swój optymizm upatruje właśnie w tym elemencie Portowej układanki. Nie mówię oczywiście o pierwszej połowie meczu z Zagłębiem, bo tam środek pola przegraliśmy z kretesem. Ale… jakże mi się podobali ten “Kaszti” z Korcikiem w drugiej połowie!

Zacznijmy od Piotrowskiego. Widać, że pobyt w Stomilu wyszedł mu na dobre. Wydaje się, że nieco zmężniał, zbudował ciało i naprawdę dobrze wygląda na tle innych ekstraklasowych graczy. U Kuby podoba mi się to, że oprócz bardzo solidnej gry w defensywie, zbieraniu główek, potrafi zagrać kombinacyjnie, przede wszystkim do przodu, a nie w poprzek boiska. Jak już pewnie wiecie, również w statystykach wyglądało to dosyć okazale. InStat przyznał “Kasztiemu” najwyższy Index z całej drużyny. Kuba zanotował aż 91%! celnych podań, ośmiokrotnie odbierał piłkę rywalom i wygrał 60% pojedynków z rywalami. Przydarzyły mu się też jednak 4 straty.

A Korcik? Ambicja, walka, gryzienie trawy – te słowa najlepiej cechują ostatnio wychowanka Dumy Pomorza. Zmysł do gry kombinacyjnej, szukanie prostopadłych piłek do rywali. Mało brakowało, a w spotkaniu z Zagłębiem mielibyśmy niemal kopię akcji z meczu z Piastem. Kort rozciągnął na prawą stronę do Darka Formelli, ten wbiegł w pole karne i gdyby minimalnie lepiej przymierzył, to piłka znalazłaby się w bramce Polacka. Dawid tej drużynie w tym momencie jest po prostu bardzo potrzebny. Co więcej, Korcik mimo, że gra na pozycji nr 10, to i tak popisał się 94% skutecznością podań.

I według mnie to na tych zawodników powinien postawić trener Maciej Skorża. Dać szansę tym chłopakom. Chcemy rozwijać młodzież? Lech konsekwentnie stawiał na graczy pokroju Linettego, Kownackiego czy Kędziore. Nie dość, że dawali wymierne korzyści klubowi, to jeszcze dali zarobić. Ale ktoś na nich postawił i tak samo postawić trzeba na Korta, czy Piotrowskiego.

Do środka dołożyłbym jeszcze Kamila Drygasa na pozycję numer 8. On z Korcikiem rozumie się co najmniej dobrze. Chcecie zobaczyć, że naprawdę fajnie to wygląda? “Mówię: Bardzo proszę.”

Drygas do Korta, ten do Formelli i niemal mieliśmy bramkę.

Kolejna groźna sytuacja bramkowa. Rapa -> Kort -> Drygas -> Kort.

 

 

 

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama