Home / Newsy / Drużyna jest najważniejsza!
Drużyna jest najważniejsza!

Drużyna jest najważniejsza!

Za nami mecz z poznańskim Lechem. Powoli opadają w nas emocje związane z niedzielnym spotkaniem, w którym ulegliśmy 2:0. Gospodarze byli drużyną zdecydowanie lepszą, my graliśmy z zaciągniętym hamulcem ręcznym, bo wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że ten zespół potrafi grać zdecydowanie lepiej i niejednokrotnie nam to udowadniał. Ta porażka nie oznacza jednak, że drużyna wywiesiła białą flagę, wręcz przeciwnie. Porażkę z “Kolejorzem” należy potraktować jako bardzo cenną lekcję, z której musimy wyciągnąć jak najwięcej nauki dla siebie. 

O aspekcie sportowym już na stronie powiedzieliśmy wszystko. Drużyna poddana została ocenie także przez was za pomocą ankiety na Twitterze. W dzisiejszym felietonie, bo tak trzeba będzie odbierać mój tekst, chciałbym jednak odnieść się do ważnych słów, które usłyszałem z ust dwóch piłkarzy w strefie “mixed-zone” (strefa na stadionie, w której dziennikarze przeprowadzają pomeczowe rozmowy z piłkarzami), a także z ust trenera Kosty Runjaica. Łukasz Zwoliński i Jakub Piotrowski nie kryli rozczarowania z wyniku, który cała drużyna uzyskała w meczu z Lechem na stadionie przy ul. Bułgarskiej. W końcu Pogoń, która w ostatnich trzech kolejkach rudny jesiennej spisywała się fantastycznie, a inauguracja rundy wiosennej i wysokie zwycięstwo 4:1 nad Sandecją Nowy Sącz mogły napawać dużym optymizmem przed starciem z Lechem, który słabo zaprezentował się w pierwszym meczu na wiosnę w starciu z Arką Gdynia. Doskonale wiedzieliśmy, że czeka nas tam trudne zadanie, Lech nie przegrywa u siebie. Ale umiarkowany optymizm w szeregach “Portowców” był poparty po prostu dobrymi wynikami i całkiem niezłą grą.

Ale wróćmy do słów, które padły po meczu z Lechem w Poznaniu. Jako pierwszy głos zabrał trener Kosta Runjaic na konferencji prasowej.

Mieliśmy swój plan na ten mecz, byliśmy przygotowani na silnego przeciwnika, dlatego oczekiwaliśmy trudnego meczu, w którym zadecydują niuanse. I jak mówię właśnie o tych o niuansach, to pierwsza połowa była zdecydowanie dla Lecha Poznań. Nasza drużyna grała nieprzekonywująco, popełniała proste błędy przy posiadaniu piłki. I w jednej z tych sytuacji Lech pokazał swoją jakość. Muszę jeszcze przeanalizować, czy można było się jakoś obronić. Za drugą połowę natomiast nie musimy się wstydzić. Staraliśmy się wyrównać. Graliśmy z sercem, pasją, odważnie. Tak, jak chciałbym, żebyśmy grali. Zabrakło nam do szczęścia bramki, a jeśli gra się przeciwko czołowej drużynie, to jedna akcja może zamknąć mecz i tak właśnie było w tym spotkaniu. To nie jest miłe uczucie przegrywać, ale można z takiej porażki wyciągnąć wnioski. Mogę jednak zapewnić, że moi chłopcy wiedzą, o co chodzi i będą grali tylko lepiej. A Lechowi życzę sukcesów w walce o mistrzostwo. To najsilniejszy rywal, z jakim spotkałem się do tej pory w Pogoni.

Szkoleniowiec nie mógł być zadowolony z wyniku, z pierwszej części spotkania również nie, czego dał wyraz w swojej wypowiedzi. Później jednak padają słowa “Graliśmy z sercem, pasją, odważnie. Tak, jak chciałbym, żebyśmy grali.”, “To nie jest miłe uczucie przegrywać, ale można z takiej porażki wyciągnąć wnioski. Mogę jednak zapewnić, że moi chłopcy wiedzą, o co chodzi i będą grali tylko lepiej.”. I chciałbym się na chwile przy tych słowach zatrzymać.

Solą piłki nożnej są zwycięstwa, to rzecz jasna. Efekt pompowania balona po zwycięstwach jest czymś naturalnym, jak msza święta w kościele w każdy niedzielny poranek. Nie było w nas euforii przed meczem z Lechem, nie odczułem także pompowania balona, a umiarkowany optymizm. Nikt nie mówił, że jedziemy opędzlować Lecha, ale każdy z nas wierzył, że to może się udać.

Słowa trenera doskonale oddają atmosferę, która panuje w drużynie. Każdy wychodzi na boisko i walczy o to, aby Pogoń Szczecin wygrała spotkanie. Wszystkim zależy na tym, aby poprawić miejsce w tabeli i wywalczyć utrzymanie w Ekstraklasie, w takich momentach poznaje się charakter zawodników.  Jeżeli trener przekonuje, że zawodnicy z tej porażki wyciągną konsekwencje i potraktują mecz z Lechem jako lekcję, to trzeba w to wierzyć! Runjaic nie raz pokazał nam, że dla tej drużyny nie ma słowa “niemożliwe”, a największe problemy rozgrywają się w głowach zawodników, nie na boisku. Jeżeli wszystko masz poukładane w sferze mentalnej i wiesz po co wychodzisz na boisko, to jesteś w stanie osiągnąć sukces.

Więc płynnie przejdźmy do słów człowieka, który mocno zaimponował mi po spotkaniu z Lechem. Mowa tutaj o Łukaszu Zwolińskim. O “Zwolaku” napisano i powiedziano już wszystko. Wychowanek Pogoni Szczecin w tej sferze mentalnej nie do końca miał wszystko ułożone, ale wydaje się w końcu, że najgorszy okres jest już za nim. Trener Runjaic mocno wierzy w Zwolińskiego, ale pracę z nim rozpoczął nie od jego piłkarskich umiejętności, a przewartościowanie jego myśli w głowie. Najpierw trzeba zająć się tym, żeby drużyna zwyciężała, nie liczeniem kolejnych minut bez gola. Łukasz zmienił się, nie tylko na boisku, ale i wyglądem. Teraz przybrał posturę spartańskiego wojownika, który za drużynę pójdzie zawsze i wszędzie. Napastnik Pogoni ma być pierwszym obrońcą, uprzykrzać życie linii defensywnej rywali i czyhać na ich błąd. Świetnie pokazał to w meczu z Sandecją, w Poznaniu również próbował, ale rywal był zbyt silny.

“Taka jest rola napastnika, że nie zawsze ma stać w polu karnym i czekać na piłkę, ale też musi pracować dla zespołu, bo jednak wszyscy znamy naszą sytuację i ja jak zakładam koszulkę z herbem, to ważniejsze jest to, co jest z przodu, a nie co jest na plecach, więc jeśli będzie trzeba się poświęcać dla drużyny, to mogę robić to w każdym meczu” – to słowa Łukasza Zwolińskiego po meczu z Lechem. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie, bo mam poczucie tego, że wraca “Zwolak”, jakiego pamiętam z jego początków w Ekstraklasie. Wydaje się, że wszystkie negatywne emocje są już za nim i zamiast gwizdów z trybun, znów będzie słyszał tylko oklaski. Praca dla zespołu jest tutaj kluczem do realizacji planu jakim jest utrzymanie.

Na koniec czas oddać głos moim zdaniem najlepszemu zawodnikowi w starciu z Lechem. Kuba, łap mikrofon!

“Wiedzieliśmy, że jesteśmy blisko wyrównania. Ostatecznie do Szczecina wracamy bez punktów, zdajemy sobie sprawę z tego, że znów zamykamy tabelę, ale nasza gra nie odzwierciedla pozycji, którą obecnie zajmujemy. Walczymy dalej, za tydzień jest kolejny mecz i zrobimy wszystko, aby zwyciężyć przed własną publicznością. Mogliśmy sprawdzić się na tle bardzo mocnego rywala jakim jest Lech. Było kilka elementów, które nie funkcjonowały tak, jak powinny. Uważam, że jako cała drużyna mamy teraz bardzo dobry okres i jedna porażka w niczym nam nie przeszkodzi. Będziemy dalej konsekwentnie pracować i grać w każdym spotkaniu o zwycięstwo.”

Ta drużyna ma teraz bardzo dobry okres i jedna porażka w niczym jej nie przeszkodzi, takie samo zdanie na ten temat mam ja. Porażka, która, tak jak wspomniałem wcześniej, jest wartościową lekcją dla Pogoni. Każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że pozycja w tabeli nie odzwierciedla potencjału i możliwości zespołu. W notowaniach na temat spadkowiczów w tym sezonie Ekstraklasy nigdzie nie przejawia się nazwa naszego klubu, bo każdy zdaje sobie sprawę, że ta drużyna ma w sobie bardzo dużo jakości. Nie zawsze jest z nami szczęście, ale wolą walki możemy w przechylać szale zwycięstwa na naszą korzyść w starciu z ligowymi rywalami.

Jeden komentarz

  1. gramy dalej ale strzaly z 1,5 metra trzeba konczyc bramka!!!!!!!!!!!

    (2)
Do góry

Reklama