Home / Newsy / Dostojna jubilatka ze Szczecina
Dostojna jubilatka ze Szczecina

Dostojna jubilatka ze Szczecina

Pogoń Szczecin świętuje dziś swoje siedemdziesiąte urodziny. Przez te wszystkie lata Duma Pomorza zapisała wiele na kartach swojej historii. Były wzloty i upadki, ale to charakteryzuje wielkie kluby – mimo wszystko trwają. Nie inaczej jest z dzisiejszą solenizantką.

Maciej Ropiejko(były piłkarz Pogoni):

Z okazji 70-lecia Pogoni Szczecin życzę wszystkim obecnym i byłym zawodnikom, działaczom oraz kibicom kolejnych wspaniałych lat na boiskach Ekstraklasy oraz Mistrza Polski! W Pogoni przeżyłem bardzo wiele miłych chwil – od awansu z IV do II ligi, a następnie z II do I ligi. Super czas w moim życiu sportowym. Poznałem tam wielu fajnych ludzi, z którymi kontakt utrzymuję do dzisiaj. Mecz, który zapadł mi najbardziej w pamięci, to ten z Victorią Przecław w IV lidze. To był mój debiut w Pogoni, okraszony strzeloną bramką. Pamiętam bardzo dobrze ten mecz i samą sytuację. Często do tego wracam.

Kibic Kamil:

70-lecie Pogoni. Wiele marzeń i życzeń, a jedno na pewno szczególne-Mistrzostwo Polski. Chyba każdy z granatowo-bordowych kibiców, każdy z nas sobie tego życzy. Z Pogonią jestem już blisko 20 lat. Kiedyś na stadion zaprowadził mnie tata, potem zaczęły się wyjazdy i tak zaczęła się kręcić ta kibicowska karuzela. Przez te wszystkie lata jeden mecz szczególnie zapadł mi w pamięci. Końcówka sezonu 2003/2004, walka o awans do ekstraklasy i wyjazd do Bielska-Białej, gdzie na zakazie po wydarzeniach w Gdyni, znalazło się kilkadziesiąt osób. O ile pamiętam był to środek tygodnia. Człowiek zerwał się ze szkoły by jechać na drugi koniec Polski. Z trybun gospodarzy prowadzony doping i w ostatnich minutach pada bramka dla Pogoni, która przesądziła o awansie. Do dziś pamiętam radość, która wtedy nam towarzyszyła – nie da się tego opisać. Po meczu świętowanie z zawodnikami, ale żeby tego było mało, kilku osobom udało się dostać do budynku klubowego i szatni gości-w tym mnie i tacie. Pamiętam śpiewy na cały budynek i zalaną szampanem podłogę . Na pamiątkę dostałem koszulkę polo, bodajże od Artura Bugaja.

Bartosz Ślusarski(expert audycji Głos Portowców):

W ten wyjątkowy dla nas kibiców Pogoni dzień, dzień 70 urodzin naszego klubu, należy w pierwszej kolejności oddać pokłon Florianowi Krygierowi, bo bez niego by nas po porstu nie było.

Normalnym jest, że w dniu urodzin składamy solenizantom życzenia, więc i ja o tym nie zapominam.
Życzę Pogoni, tym samym również sobie i każdemu z Was, sukcesów sporotwych, rozwoju akadameii oraz sukcesu w postaci nowego stadionu.  Obyśmy 75- lecie klubu świętowali już na nowoczesnym obiekcie.

Urodziny to także zawsze okazja do wspomnień. Ja miałem to szczęście, że jednym z moich pierwszych meczów na stadionie przy Twardowskiego był pojedynek Pogoń – Lech w roku 1995.
Mecz z taką dramaturgią, że można nią obdzielić kilka kolejek. Do przerwy Pogoń przegrywała 0:1. W drugiej odsłonie bardzo szybko straciła kolejną bramkę i wydawało się, że szanse na dwa punkty(tak wtedy za zwycięstwo były dwa punkty) właśnie spadły do zera. Jednak dwie minuty po stracie bramki nadzieję dał Dymkowski, wykańczając podanie Rycaka. Mecz trwał, a rezultat się nie zmieniał. Na zegarze wybiła 90 minuta,a Pogoń wykonywała rzut wolny. Dośrodkowanie, zamieszanie w polu karnym i dzisiejszy dyr. sportowy, Maciej Stolarczyk wyrównuje. Wydaje się,, że będzie to “zwycięski remis”, jednak to jeszcze nie był koniec. Rzut rożny dla Lecha, Portowcy przejmują piłkę i wyprowadzają kontratak. Nagle Rycak znajduje się sam na sam z bramkarzem i wygrywamy 3:2. Jak młody chłopak miał się nie zakochać w tej drużynie ? Do tego ta atmosfera, to napięcie na trybunach. Warunki idealne. Co ciekawe, dziś po latach sprawdziłem, że na tym meczu było 8000 kibiców, jednak głowa dzieciaka zapamiętała jakby tam było przynajmniej drugie tyle.

Przed nami wielkie święto-28.04.2018. Mam nadzięję na dobre widowisko i że choć jeden młody chłopak tego dnia zakocha się w Pogoni. Bo Pogoń to coś więcej niż klub.

Tobiasz Madejski(dziennikarz Radia Szczecin):

Do dzisiaj najlepiej i z największymi szczegółami pamietam mecz Pogoni z Legią 1 sierpnia 2004 roku. To była pierwsza kolejka i pierwszy mecz Pogoni po awansie z II ligi. Ten mecz kojarzy mi się z niemal całym osiedlem od rana chodzącym w koszulkach i szalikach Pogoni, hymnem przed meczem, pełnymi trybunami, Matlakiem pokonującym Boruca i wielką nadzieją nastolatka kiedy Kaźmierczak podchodził do rzutu wolnego w 90 minucie. A jeśli chodzi o życzenia. Życzę Pogoni żeby w końcu przestała być klubem testującym cierpliwość kibiców. Zazwyczaj w Pogoni jest kiepsko albo przeciętnie – co prawda wzmacnia to poczucie dumy z bycia kibicem – ale jednak Pogoń i jej fani zasłużyli na trofeum i życzę aby czekali na to jak najkrócej. Życzę nowego stadionu bo tylko on może przywrócić modę na Pogoń, życzę piłkarzy utożsamiających się z klubem i Wałów Chrobrego pełnych granatowo-bordowych barw po mistrzostwie Polski.

Sebastian Kowalczyk(piłkarz Pogoni Szczecin/wychowanek):

Najbardziej w pamięci utkwił mi mecz z Zagłębiem Lubin, który Pogoń wygrała 4:0. Był to pierwszy mecz po powrocie do ekstraklasy. Człowiek, który był moim idolem boiskowym, a teraz jest trenerem, strzelił świetnego gola z rzutu wolnego. Z okazji 70-lecia życzę Pogoni przede wszystkim mistrzostwa i jeszcze więcej sezonów w ekstraklasie!

Adam Wosik(dziennikarz Radia Szczecin/spiker meczowy Pogoni Szczecin):

Nowego stadionu pełnego kibiców! – to życzenia, jakie składa Pogoni Szczecin jego etatowy (od ponad 10 lat) spiker Adam Wosik. Jak sam wspomina trafił przed Portowy mikrofon przez przypadek i … i tak już zostało. Dzisiaj trzyma kciuki za jak najszybszą przebudowę stadionu, żeby – jak sam mówi – nikomu na łeb z nieba już nic nie leciało. Jak będzie nowy stadion, to moda na Pogoń Szczecin ponownie wróci – dodaje stadionowy gaduła mikrofonowy.
Radosław Janukiewicz(piłkarz Chojniczanki/były zawodnik Pogoni):

Pogoni życzę sukcesów, upragnionego trofeum, nowoczesnego pełnego kibiców stadionu. Jeśli chodzi o wspaniałe chwile w klubie, to było ich tak wiele, że miejsca by mi zabrakło. Tak na szybko, to finał PP, awans do e-klasy, wygrana 5-1 z Lechem i pierwsza po wielu latach na Craxie pod wodzą trenera Wdowczyka oraz utrzymanie się w lidze po awansie. Tak jak mowię, tych kapitalnych chwil i ludzi, którzy byli w tym klubie jest tak wiele, że zabrakłoby mi miejsca. Jeszcze raz – Wszystkiego NajlePSzego!

 

Jeden komentarz

  1. Artykuł fajny, ale nie da się tego czytać! Interpunkcja jakby pisało dziecko z podstawówki.

    (2)
Do góry

Reklama