Home / Newsy / Doliczony czas gry: Zwycięzców się nie sądzi. Szczególnie po 176 dniach
Doliczony czas gry: Zwycięzców się nie sądzi. Szczególnie po 176 dniach

Doliczony czas gry: Zwycięzców się nie sądzi. Szczególnie po 176 dniach

To nie było wielkie spotkanie w wykonaniu Pogoni Szczecin. Nie ukrywają tego nawet sami piłkarze i trener Kazimierz Moskal, którzy przyznali, że w Wielką Sobotę liczyło się tylko i wyłącznie zwycięstwo. Styl był daleki od oczekiwań, ale Portowcy zrobili nam miły prezent i podczas zbliżających się świąt, po prostu cieszmy się z dwóch wygranych z rzędu, które niemal o 180 stopni zmieniają nasze położenie w ligowej tabeli.

Adam Gyurcso był dzisiaj mega chaotyczny (choć i tak zaliczył bezcenną asystę). Węgier mógł strzelić przynajmniej dwa gole i całe szczęście, że ostatnia akcja meczu decydowała już tylko o rozmiarach zwycięstwa, a nie była tzw. “game winnerem”, bo kibice mogliby tego nie wytrzymać. Znowu nie popisał się Jakub Słowik, który powinien sobie poradzić ze strzałem Bartosza Nowaka. Nadal nie błyszczy Mateusz Matras, tym razem rzadko czarował Spas Delev (choć u niego w każdym meczu widać 1948% ambicji). I moglibyśmy wymieniać tak jeszcze trochę, denerwować się na styl. I tak dalej, i tak dalej.

Ale dzisiaj szkoda psuć sobie smak tego bezcennego zwycięstwa. Pogoń Moskala zagrała już kilka fajnych spotkań, jednak nie zdobyła w nich nawet punktu (np. oba domowe mecze z Lechem w tym roku). Tym razem szczęście było po naszej stronie i wyrównało rachunki z przeszłości. “Moskal Style”, o którym pisaliśmy w zeszłym tygodniu znowu działa. Jak jego zespół się już przełamie, to potem idzie z górki. Nawet w takich spotkaniach, gdy mecz jest na styku, a Portowcy nie wyglądają najlepiej. Ale po wcześniejszym rozbiciu rywala (w tym przypadku 5:1 z Arką) łapią pewność siebie i zaczynają być wyrachowani. Moskal kartę odwrócił w ostatnim momencie. Wygrał dwa mecze z rzędu o życie i jedną nogą jesteśmy już w górnej ósemce. Spotkanie z Lechią będzie bardzo ciężkie, ale chyba większość kibiców ma przeczucie, że w tym roku będzie można stworzyć powiedzenie, że w życiu pewne są tylko trzy rzeczy: śmierć, podatki i Pogoń w grupie mistrzowskiej.

To wcale nie oznacza, że jesteśmy w raju i nie wymaże wszystkich grzechów z przeszłości, ale jeszcze kilka tygodni temu chcielibyśmy mieć takie zmartwienia, że wygrywamy drugi mecz z rzędu i kręcimy nosem na styl. Warto pamiętać, że wygraliśmy ligowe spotkanie na wyjeździe po 176 dniach przerwy!

Do optymizmu i otwierania szampanów jeszcze bardzo daleka droga. Ale dzisiaj zwycięzców się nie sądzi. Dlatego dziękujemy za miły prezent na święta i czekamy na kolejny podczas 69. urodzin naszego klubu.

P.S.

Szczecińskie Adamy nie zawsze mają łatwe życie u kibiców (sami dzisiaj nie pialiśmy z zachwytu nad Gyurcso), ale… łącząc Ekstraklasę i PP:

– Frączczak ma 14 goli, 2 asysty i 6 kluczowych podań (22 pkt w kanadyjce).

– Gyurcso ma 6 goli, 9 asyst i 6 kluczowych podań (21 pkt)

2 komentarze

  1. Ok gratulację za trzy punkty zdobyte z drużyną ,której klub ma 37 mil długu gdzie piłkarze nie dostają wynagrodzenia gdzie warunki atmosferyczne nie pozwoliły pokazać kunsztu piłkarskiego Pogoni.Kto by pomyślał kilka miesięcy temu że będziemy cieszyć się z możliwego awansu do ósemki .Mając tak wspaniałych piłkarzy i jeszcze lepszego trenera czekać 176 dni na zwycięstwo hura.A tym co z automatu walą fakolca z mojej strony też tylko dubel Fakolec.Ubudubu niech nam żyje prezes klubu.Wesołych Świąt.

    (4)
  2. Przed sezonem zakładaliśmy miejsce w pierwszej trójce. W międzyczasie pojawiła się szansa na finał Pucharu Polski w Warszawie. Apetyty rozbudzone do maksymalnych rozmiarów. Balonik jednak pęka z wielkim hukiem- zresztą jak co sezon. Po wejściu do czołowej ósemki, nie mamy co liczyć na emocje. Nasi zagrają 7 sparingów, zajmiemy 7 lub 8 miejsce, trener zostanie na stanowisku, Maciej nadal będzie piastował swoją funkcję, redakcja DP nadal będzie funkcjonowała w wybujałej rzeczywistości i będziemy tkwili w tym maraźmie przez nastepne 10 lat. Przykre to jest, że o zachowanie twarzy, walczymy z upadającym klubem z Chorzowa, który za 2 miesiące będzie grał w 4 lidze.

    (3)

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama