Home / Newsy / Debiut pod lupą: Tomasz Hołota
Debiut pod lupą: Tomasz Hołota

Debiut pod lupą: Tomasz Hołota

Piątkowy wieczór był kolejnym krokiem w karierze Tomasza Hołoty. Pomocnik zadebiutował w barwach Pogoni Szczecin w inauguracyjnym meczu nowego sezonu Lotto Ekstraklasy z Wisłą Kraków. Były piłkarz Śląska Wrocław wyjeżdżał z kraju z łatką jednego z lepszych fachowców na swojej pozycji. W koszulce Arminii Bielefeld nie dostał jednak zbyt dużo szans aby udowodnić swoją wartość, rozgrywając większą ilość spotkań w rezerwach niemieckiego zespołu. Czy powrót na polskie boiska był udany?

Defensywny początek

Nie da się ukryć, że Wisła zaskoczyła nieco swoim wyjściowym składem. Na papierze od trenera Kiko Ramireza dostaliśmy formację 4-4-1-1, która płynnie zamieniała się w 4-4-2. Warto podkreślić, że “Biała Gwiazda” nie rozegrała w okresie przygotowawczym ani jednego sparingu w takiej formacji. Jaki wniosek płynął z tego? Wisła była skazana na przegranie rywalizacji w środkowej części boiska. Velez i Brlek, którzy mieli odpowiadać za przenoszenie ciężaru gry na strony, powinni mieć bardzo uprzykrzone zadanie ze względu na ustawienie Pogoni. 3 pomocników, którzy dobrze radzą sobie i w ofensywie i defensywie, można powiedzieć, że są uniwersalni. Drygas – Murawski – Hołota. Debiutant w tym zestawieniu miał odpowiadać za defensywną część założeń taktycznych dla środkowych pomocników.

Wyjściowe zestawienie Pogoni Szczecin:

Wyjściowe zestawienie Wisły Kraków:

Okazało się, że Velez z Brlekiem nic nie robili sobie z gęstej pomocy Pogoni Szczecin, której zwyczajnie nie było widać. Problemy z wyprowadzeniem piłki, wiele niedokładnych podań, które kończyły się stratami. Świetnie ustawiona Wisła potrafiła to bardzo szybko wykorzystać w swoich kontrach, które w początkowej fazie spotkania były bardzo groźne i robiły dużo zamętu pod bramką Łukasza Załuski.

Początkowe ustawienie pomocy Pogoni, strzałkami zaznaczeni Drygas oraz Murawski, w kółku Tomasz Hołota:

– Na pewno nie pokazaliśmy wszystkiego, co trener Skorża założył. W pierwszej połowie rzeczywiście za mało było agresywnego podejścia, za mało odbioru piłki w środkowej strefie. Średnio to wyglądało. Tracimy bramki po błędach i złym ustawieniu i tak nie może być. W drugiej połowie było lepiej niż w pierwszej. Mieliśmy swoje sytuacje, zabrakło skuteczności. Mamy dużo do poprawy. – mówił po meczu Tomasz Hołota.

I faktycznie tak było, punkt za dobrą samoocenę. W drugiej połowie wyglądało to już zdecydowanie lepiej. Niestety, na tablicy wyników wciąż widniało 2:1 dla zespołu gości, więc trener Skorża musiał zmienić trochę sposób kreowania gry przez środek pomocy. Zdjął większość zadań defensywnych dzięki czemu pomocnicy mogli się podłączać w większość akcji ofensywnych, co skutkowało większym wyborem w polu karnym gości. Niestety dla Pogoni – wyniku nie dało się już odwrócić. Warto jednak zaznaczyć, że w środku pomocy dochodziło do zamiany pozycji, często Tomasz Hołota zamieniał się zadaniami z Rafałem Murawskim.

Statystyczny miszmasz

Jeżeli zaglądamy w liczby (a wiecie, że trochę je lubię), to debiut Tomasza Hołoty był niezły. Defensywnemu pomocnikowi ciężko wykazać się na boisku spektakularnymi akcjami, po których stadion zapamiętałby go z fajnej postawy na boisku. Hołota miał rolę człowieka od brudnej roboty. Wiem, że za chwilę zaczniemy porównywać jego poczynania do Mateusza Matrasa, który na tej pozycji był niezwyciężony. Przypominam tylko o jednym fakcie – to był debiut Tomasza Hołoty, z czasem jego gra jak i całej drużyny zacznie wyglądać zdecydowanie lepiej. Mimo wszystko statystyki pokazują, że wywiązał się ze swoich zadań:

Podania 55 (43 celne), pojedynki 25 (15 wygranych), pojedynki w powietrzu 6 (5 wygranych), pojedynki na ziemi 19 (10 wygranych), zwody 3 (2 udane), odbiory 7 (3 udane), straty 6, nabycie piłki 6, faule 3, faulowany 2, bez strzałów.

Przegraliśmy mecz, indywidualnej oceny się nie podejmę, bo od tego jest sztab szkoleniowy, trenerzy. Chcieliśmy dobrze wejść w sezon, zaprezentować się kibicom jak najlepiej, ale nie wyszło. Jedyne, co chcemy teraz zrobić to odwdzięczyć się kibicom zwycięstwem w następnym meczu z Piastem. – mówił pomocnik w pomeczowym wywiadzie dla oficjalnej strony.

Ja jednak podejmę się panie Tomaszu oceny pana gry. Stawiam 4 z drobnym minusem. Dlaczego? Statystyki w rubryce odbiory i straty jednak zaniżają ocenę. Tylko 3 udane przejęcia piłki to za mało na tej pozycji, biorąc pod uwagę, że defensywny pomocnik w głównej mierze jest za to odpowiedzialny – odbiór i rozpoczęcie akcji. 6 strat, niby nie dużo jak na przebieg całego spotkania, ale jednak defensywny pomocnik znajduje się w newralgicznej strefie boiska, każda strata jest okazją bramkową dla zespołu rywala.

Podsumowując

Debiut nie jest zły, choć jest co poprawiać. Zanim jednak skreślimy zawodnika (syndrom Matrasa), warto dać mu trochę więcej czasu na złapanie lepszego kontaktu z partnerami, co przełoży się na chłodniejszą głowę podczas meczu. Pewność siebie z czasem przyjdzie i tego życzymy Tomaszowi Hołocie.

Po ostatnim gwizdku zaśpiewali, że w nas wierzą i to buduje. Jedna porażka nie decyduje o jakiejś złej atmosferze. – tłumaczył po meczu z Wisłą pomocnik Pogoni i tego się trzymajmy!

 

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama