Home / Newsy / Czy klub zarabia na dniu meczowym w środku zimy?
Czy klub zarabia na dniu meczowym w środku zimy?

Czy klub zarabia na dniu meczowym w środku zimy?

4895 – tylu kibiców zobaczyło na żywo pierwszy wiosenny mecz Pogoni Szczecin z Sandecją Nowy Sącz. To dobry wynik biorąc pod uwagę przenikliwie zimno, klasę rywala, sytuację Pogoni w tabeli oraz fakt, że jednocześnie o medale olimpijskie walczyli nasi skoczkowie narciarscy.

Taka frekwencja to wciąż nie jest jednak powód do dumy. Średnią będzie można podreperować w najbliższych tygodniach, ponieważ wygląda na to, że Portowcy są w niezłej formie, a poza tym najbliższe mecze przy Twardowskiego rozegrają w sobotę. Szczególnie ten z Cracovią 10 marca zapowiada się arcyciekawie.

Do tej pory Pogoń rozegrała 13 spotkań na własnym stadionie w tym sezonie. 12 ligowych, jedno w Pucharze Polski. Łącznie dało to liczbę 73 780 osób na obiekcie przy ul. Twardowskiego oraz średnią w wysokości 5675 na mecz.

Początek sezonu był bardzo obiecujący, ponieważ wtedy na spotkania Portowców regularnie przychodziło ponad 8 tys. widzów, ale potem wraz z fatalnymi wynikami i coraz gorszą pogodą średnia drastycznie spadła. Obiekt co roku świeci pustkami w grudniu i lutym.

– Frekwencja wtedy jest bardzo słaba – nie ukrywa prezes Jarosław Mroczek. – To jednoznaczna strata finansowa dla klubu. Przepisy narzucają na nas określone wymagania co do ilości służb, ochrony. Ci ludzie są różnie opłacani. Stewardzi dostają trochę mniej pieniędzy, drożsi są specjaliści z odpowiednimi certyfikatami. Jeżeli frekwencja jest poniżej 6 tys., to koszta ochrony nie są pokryte z biletów. Klub nigdy nie zarobi na dniu meczowym, jeśli jest mniej niż 6 tys. widzów.

Wychodzi więc na to, że do tej pory Pogoń nie musiała dokładać (i coś zarobiła) tylko do pięciu spotkań. Ewentualnie siedmiu, jeśli doliczymy mecz PP z Lechem oraz spotkanie z Koroną zakładając, że na przykład były większe wpływy z gadżetów. To czysto teoretyczne założenie, bo nie mamy takich danych.

Rozstrzał frekwencyjny w Szczecinie jest jednym z większych w całej Ekstraklasie. Od prawie 11 tysięcy do skromnej liczby 1611 na Piaście. Dobry początek sezonu sprawił jednak, że generalnie bilans jest na delikatnym plusie.

– Ale te przychody z dnia meczowego nie są znaczącą częścią budżetu – mówi prezes. – Ja rozumiem kibiców. Taką frekwencję powodowała jesienią nie tylko gra, ale także warunki, które odstraszają. Na krzesełkach leży śnieg, może padać na głowę. To nam nie pomaga. Dlatego zależy nam na nowym stadionie. Chcemy zmienić warunki oglądania spotkań. Kibice chcą być bliżej wydarzenia i to nie tylko ci siedzący wzdłuż boiska. Mam nadzieję, że doczekamy takiego momentu i widzowie w końcu będą mogli cieszyć się z godnych warunków na stadionie.

 

2 komentarze

  1. W przypadku imprezy masowej podwyższonego ryzyka (mecz) – jest to co najmniej 15 członków służb na 200 osób i co najmniej dwóch na każde następne 100 osób. Połowę mają stanowić służby porządkowe, połowę informacyjne.

    http://logistyka.blox.pl/2016/01/Obliczanie-ilosci-sluzb-porzadkowych-i.html

    (0)
  2. Pora roku trochę może przeszkodzić, jednak wydaje się, że po bardzo dobrym meczu z Sandecją ni ze czekać nas podobny wystrzał frekwencyjny jak po spotkaniu pucharowym z Lechem. Powyżej siedmiu tysięcy na Wiśle Płock i powyżej 9,000 na Cracovii. Zwłaszcza, że nie będzie już tych śmiesznych skoków w Korei. Dużo też zależy od tego jak szybko przyjdzie do nas wiosna. Mieliśmy czwartą frekwencję w lidze w tej kolejce, najlepszą z drużyn grających w dolnej ósemce. Są jakieś tam plusy, może faktycznie gdyby nie narciarze to ten 1000 byłby więcej, ale jest jak jest, żyjemy w kraju kibiców sukcesu, więc ludzie interesują się akurat tym sportem w którym coś tam znaczymy. Stworzymy kiedyś silną reprezentację w curlingu, to wtedy tym będzie żyła cała Polska. Wystarczy zobaczyć jakie było zainteresowanie piłką reprezentacyjną przed Lewandowskim, a jakie jest teraz. Nic, będzie dobrze. A co do opłacalności imprezy, to wydawało mi się, że kiedyś Prezes mówił o 5,000 ludzi, że taka liczba zaczyna przynosić już jakiś tam zysk. Coś się widocznie zmieniło, może zarobki ochroniarzy i stewardów poszły w górę.

    (3)

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama