Home / Newsy / Analizujemy: Hiszpański torreador zakręcił portową karuzelą
Analizujemy: Hiszpański torreador zakręcił portową karuzelą

Analizujemy: Hiszpański torreador zakręcił portową karuzelą

Piątkowe spotkanie wciąż tkwi w naszych głowach. Nie tak wszyscy planowaliśmy inaugurację rozgrywek Ekstraklasy. Po dobrym okresie przygotowawczym i słowach piłkarzy, sztabu szkoleniowego oraz ludzi odpowiedzialnych za prowadzenie klubu czekaliśmy na dobre spotkanie, które dostarczy nam sporo emocji i zakończy się pomyślnym wynikiem dla wszystkich sympatyków Pogoni Szczecin. Życie lubi jednak weryfikować nasze plany, te długoterminowe jak i te, które staramy się realizować już teraz. Mecz z Wisłą Kraków dostarczył nam wielu odpowiedzi, które pokazują, że przed zespołem Macieja Skorży jeszcze sporo pracy, aby złapać właściwy wiatr w żagle. W tym celu usiadłem raz jeszcze przed telewizorem i obejrzałem to spotkanie.

Choć fragmenty, które przeanalizowałem dla was pochodzą ze skrótu spotkania, które jest dostępne na stronie ekstraklasa.tv, to dość mocno pokazują co zawiodło w piątkowy wieczór i w czym upatrywać szans na kolejne spotkania, które są przed nami.

Hiszpańskie manto

Carlos Lopez (Carlitos) – to nazwisko w głowie będę miał długo. Wprowadził się na boiska Ekstraklasy, jak nowy współlokator, z którym szybko złapiesz kontakt i pójdziesz do klubu, z którego na pewno przyprowadzi ze sobą koleżankę a Ciebie nie zostawi na pastwę losu i również pomoże w poszukiwaniu wybranki. Tak mniej więcej wyglądała gra Hiszpana, który na nas wszystkich zrobił świetne wrażenie. Fantastyczny strzał z rzutu wolnego, świetnie ułożona noga, szybki, zwinny, mocno stoi na nogach. Umie zwodzić balansem ciała i świetnie czuje się nawet wtedy, gdy nie ma zbyt dużo miejsca na boisku. Na początku podsumujmy jego występ w liczbach:

Bramki: 1

Asysty:1

Strzały: 1 (1 celny)

Podania: 17 (10 celnych) –  59% skuteczności

Podania kluczowe, otwierające drogę do bramki: 3 (2 celne) – 67% skuteczności

Pojedynki: 14 (5 wygranych) – 36% skuteczności

Pojedynki na ziemi: 11 (5 wygranych) – 45% skuteczności

Zwody: 3 (2 udane) – 67% skuteczności

Odbiory: 2 (2 skuteczne) – 100% skuteczności

Strat: 8

Bardzo dobrze zaprezentował się w parze z Ondraskiem, z którym współpraca wyglądała obiecująco.  Od początku meczu Carlitos bardzo aktywnie prezentował się w ofensywie Wisły Kraków. Nad rzutem wolnym nie ma co dłużej się rozwodzić, świetnie wykonany stały fragment gry. Warto jednak spojrzeć jak dobrze Hiszpan prezentuje się w grze na małej przestrzeni, do tego posłużą nam dwie akcje. Fakt jest taki, że w obu przypadkach dramatycznie wyglądała postawa Pogoni Szczecin w defensywie.

Zaczynamy od bramki na 2:0. Sebastian Rudol traci piłkę, którą przejmuje na skrzydle Patryk Małecki. “Mały” szybko rozpoczyna kontrę, podaje do Carlitosa a napastnik Wisły już wie, co ma zrobić w takiej sytuacji.

Wyborów było tak dużo, że można byłoby nakarmić z tego pół Ekstraklasy w ofensywie. Carlitos mógł strzelać sam, ale również obsłużyć podaniem Brleka (co uczynił), Ondraska czy Boguskiego. Bierność w obronie piłkarzy Pogoni jest porównywalna z ruchem transferowym w klubie. Coś można byłoby zrobić, ale średnio nam to wychodzi. Rudol nie wraca się za Małeckim, Hołota odpuszcza Brleka, Rapa nie nadąża za Carlitosem, a Jarosław Fojut, no właśnie, co w tej sytuacji robi Jarosław Fojut? Brak zdecydowania u zawodników defensywnych jest widoczny gołym okiem. Czas na drugą akcję w wykonaniu Carlosa Lopeza.

Akcja rozpoczyna się na lewym skrzydle Wisły. Carlitos (zaznaczony w kółku) rozpoczyna kontratak drużyny gości. Na obrazku widzimy, że hiszpański napastnik ma zostawione sporo miejsca, Rapa nie jest dobrze ustawiony względem niego, choć ma jeszcze czas, aby to skorygować. Wiśle brakuje zawodników do przeprowadzenia szybkiego ataku, więc napastnik jest zmuszony indywidualnie rozprowadzić akcje.

 

W defensywie Pogoni melduje się sześciu piłkarzy. Rapa wciąż asekuruje Carlitosa – choć powinien odpowiadać za niego Rudol, Fojut i Nunes pilnują nadbiegających piłkarzy drużyny gości, na pomoc nadchodzą środkowi pomocnicy – Drygas, Murawski i Hołota. Napastnik gości znajduje się już na 16 metrze od bramki, wciąż piłkarze Pogoni nie podjęli zdecydowanych ruchów, aby przerwać akcję.

W końcu piłkarze Pogoni decydują się na pressing, jednak jest On zbyt lekki i następuje zbyt późno. Hiszpan łatwo radzi sobie z trójką defensorów, znów przed nim otwiera się możliwość dokonania wyborów. Albo poda w pole karne, gdzie jego koledzy na pełnych obrotach wbiegają w światło bramki, albo poda prostopadłą piłkę przed pole karne w poszukiwaniu Brleka, który nabiega na pozycję (wybiera drugą opcję, choć Chorwat nie podwyższa wyniku). Znów w łatwy sposób oszukana zostaje defensywa portowców.

Ostatnią akcją, na której chcę się skupić w kontekście słabej gry Pogoni w defensywie to akcja Jakuba Bartosza, który w łatwy sposób mógł podwyższyć prowadzenie swojej drużyny. Wszystko znów zaczyna się od prostych rzeczy.

Długą piłkę zagrywa Cuesta, piłkę powinien przechwycić Hołota (zaznaczony w kole), jednak przegrywa pojedynek główkowy a podanie zostaje przedłużone. Linia obrony jest ustawiona poprawnie, powinna jednak mieć z tyłu głowy fakt, że piłka może minąć defensywnego pomocnika i paść łupem ofensywnego piłkarza. Wszystko proste? No nie do końca.

Jakub Bartosz na pełnym gazie pokonuje kolejne metry boiska, dopada do piłki i w kuriozalnie łatwy sposób staje przed szansą pojedynku z Łukaszem Załuską. Obrońcy Pogoni nie nadążają nawrócić za piłkarzem drużyny przeciwnej, zanim obrócą się w stronę bramki, Bartosz już zdobywa kolejne metry boiska z piłką przy nodze. Ratuje nas tylko dobra interwencja bramkarza.

Dobre chwile trwały krótko

Ale nie wszystko wyglądało źle w tym spotkaniu, więc teraz czas na pozytywne aspekty tego spotkania w wykonaniu drużyny Macieja Skorży. Były pozytywne aspekty, choć moim zdaniem zbyt mało razy je wykorzystywaliśmy.

Zacznijmy od najbardziej pozytywnej postaci w drużynie Pogoni. Ricardo Nunes – bo o naszym bocznym obrońcy mowa, rozgrywał bardzo dobry mecz w piątkowy wieczór.

Bramki: 0

Asysty: 0 (choć po jego wrzutce podyktowano rzut karny)

Strzały: 1 (0 celnych)

Podania: 66 (52 celne) – 79% skuteczności

Podania kluczowe: 3 (2 celne) – 67% skuteczności

Pojedynki: 8 (5 wygranych) – 63% skuteczności

Pojedynki na ziemi: 5 (3 wygrane) – 60 % skuteczności

Zwody: –

Odbiory: 1 (0 celnych)

Straty: 9

Jeżeli chodzi o strony ataku, to lewa, na której grał Ricardo Nunes wraz z Adamem Gyurcso zdecydowanie lepiej sprawowała się od prawej strony, która również miała potencjał i wyglądała dobrze, do czasu zejścia Marcina Listkowskiego. Na pierwszym obrazku widzimy ustawienie piłkarzy Pogoni w czasie trwania spotkania. Ricardo grał bardzo wysoko, często podłączając się do akcji.

Piłkarze Wisły zostawiali bardzo dużo miejsca na lewej stronie. Skrzętnie wykorzystywał to Nunes podłączając się do akcji ofensywnych. Piłkarz, który posiada dobrze ułożoną nogę potrafił robić z niej pożytek. W analizowanej akcji miał dużo miejsca i czasu, aby dobrze posłać piłkę w pole karne.

“Riko” posyła świetną centrę, w centrum wydarzeń w polu karnym jest Łukasz Zwoliński. Gdyby podanie było posłane niżej, możliwe, że padłoby łupem właśnie napastnika Pogoni. Piłka jednak szukała Dawida Korta, który świetnie zachował się w “szesnastce” rywala. Łatwo zmylił defensorów Wisły i wbiegł w nieasekurowane przez nich pole, co mogło skończyć się bramką, gdyby nie dobra interwencja bramkarza gości.

Podania z pierwszej piłki

Coś co pojawiało się w okresie przygotowawczym. Funkcjonowało rewelacyjnie w sparingach. Podania z pierwszej piłki, bez żadnego przyjęcia szybko otwierały drogę do bramki. Moim zdaniem Pogoń grała zbyt zachowawczo, nie chciała zaryzykować i grać większej ilości takich akcji, szczególnie wtedy, gdy bardzo szybko można było wyprowadzić kontrę. Wisła grała tylko dwójką pomocników, co tworzyło dla Pogoni istną przewagę w środkowej części boiska.

Właśnie w tej akcji świetnie wykorzystaliśmy lukę, którą zostawili pomocnicy Wisły. Kamil Drygas dostaje piłkę, zawodnicy Pogoni wychodzą mu do gry, jest sporo wariantów, ale pomocnik decyduje się zagrać do najbardziej doświadczonego zawodnika portowej drużyny – Rafała Murawskiego.

Kapitan również staje przed wieloma wyborami, jest ich dokładnie 6. Jedne trudniejsze, inne łatwiejsze, ale rywal nie spodziewa się zagrania z pierwszej piłki piętą, podanie jest na tyle zaskakujące, że piłkarze Wisły zostawiają bardzo dużo miejsca osamotnionemu Adamowi Gyurcso.

Węgier przy piłce w polu karnym rywala powinien być mniej zachowawczy, z uparciem dążyć do strzelenia bramki. Tym razem za długo zwlekał z zakończeniem akcji, a miejsce, które wypracował sobie dobrym czytaniem gry i ustawieniem, szybko stracił przez doskok Głowackiego. Znalazł miejsce na strzał, był zaskakujący ale zbyt lekki. Mógł jeszcze szukać podania do wchodzącego Murawskiego, ale tutaj sytuacja byłaby już bardzo trudna, gdyż linia obrony Wisły zdążyła się już ustawić. W grę wchodziło tylko szybsze uderzenie w światło bramki, gdyby tak się stało, mógłby doprowadzić do remisu.

Podsumowanie 

Błędy, które przydarzyły się Pogoni w strefie obronnej były karygodne, brak zdecydowania i ostrzejszej gry w wykonaniu Portowców skutkowało łatwym budowaniem akcji ofensywnych w szeregach rywala. W następnych spotkaniach warto spróbować mocniejszy pressing, szczególnie w środkowej części boiska. Co do wydarzeń ofensywnych to prosiłbym o większą odwagę, grę z pierwszej piłki, przyśpieszanie akcji. Na pewno została obnażona nasza kadra, gdyż trener Skorża nie miał możliwości wprowadzenia ofensywnych zawodników z ławki, a wybrańcy, którzy rozpoczęli mecz w wyjściowym składzie nie dawali dużej jakości w przedniej formacji.

Wierzę, że kolejny tydzień przepracowany w nowym stylu, jaki próbuje wprowadzić do drużyny Maciej Skorża zaowocuje kompletem punktów na stadionie w Gliwicach. Tylko Panowie, większej odwagi!

Fragmenty wideo zaczerpnięte do analizy pochodzą ze strony ekstraklasa.tv

Statystyki pochodzą z raportu meczowego, który wykonała Ekstraklasa we współpracy z platformą InStat. 

3 komentarze

  1. Ahh, prawie bym zapomniał. Klasa robota Panie Dawidzie 😉

    (5)
    • Bardzo dziękuję za pozytywny odbiór tekstu. Co do Pana poprzedniego komentarza, to mam wrażenie, że analiza taktyczna przeprowadzona przez sztab szkoleniowy była dobra. Trener Skorża jeszcze na przedmeczowej konferencji uprzedzał, że Carlitos to bardzo dobry piłkarz, my dopiero taki odbiór tego zawodnika uzyskaliśmy podczas meczu. Trochę więcej odwagi w ofensywie i odpowiedzialności w defensywie. Będzie dobrze 🙂

      (3)
  2. Chyba pokutowało to o czym trener mówił przed meczem czyli brak dostatecznej wiedzy o przeciwniku. Już po jednym meczu widać że zostawianie takiej przestrzeni dla Carlitosa to proszenie się o stratę bramki

    (3)

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama