Home / Newsy / Adam Gyurcso czyli Dr. Jekyll and Mr. Hyde
Adam Gyurcso czyli Dr. Jekyll and Mr. Hyde

Adam Gyurcso czyli Dr. Jekyll and Mr. Hyde

Adam Gyurcso. Myśląc o 26-letnim skrzydłowym Pogoni Szczecin, każdy z Was z pewnością ma w głowie swój indywidualny obraz. Bo reprezentant Węgier to piłkarz niezwykle chimeryczny, który choć gra u nas już ponad rok, to nadal do końca nie dał odpowiedzi na pytanie, jakim jest zawodnikiem.

Z jednej strony Gyurcso to piłkarz, który w pojedynkę rozbił Wisłę Kraków (4 gole w jednym meczu) i był na ustach całej piłkarskiej Europy. Pamiętamy też gola w debiucie z Koroną Kielce, rajd w ostatnich sekundach pierwszego wiosennego spotkania z Piastem Gliwice, który zakończył się pewnie wykorzystanym rzutem karnym czy naprawdę sporą liczbę asyst (tylko w Ekstraklasie ma ich 8).

Z drugiej strony każdy z nas ma też obrazek Gyurcso, który potrafi podnieść ciśnienie i spudłować naprawdę w świetnej okazji. I nie trzeba cofać się pamięcią zbyt daleko. W meczu z Arką dostał “patelnię” od Listkowskiego, w Chorzowie miał przynajmniej dwie świetne sytuacje, które powinien wykorzystać. Pierwszą znowu wykreował mu świetnym rajdem Listkowski. Wtedy Gyurcso ładnie nawinął rywala, ale walnął wprost w Hrdlickę. Koncertowo zepsuł też ostatnią akcję w meczu, kiedy szukał strzału po długim rogu i po raz kolejny się pomylił.

Tyle, że w tym samym spotkaniu zanotował asystę, która zadecydowała o tym, że Portowcy zainkasowali bezcenny komplet punktów.

Najlepszym podsumowaniem jest chyba ten tweet. Gyurcso niewątpliwie ma talent, ale potrafi też doprowadzić siebie i kibica do frustracji. Totalna sinusoida.


Suche liczby bronią Gyurcso. Statystycznie razem z Adamem Frączczakiem jest najbardziej wartościowym piłkarzem Pogoni Szczecin w tym sezonie.

Portowcy w trwających rozgrywkach strzelili 56 goli. 44 w Ekstraklasie, 12 w Pucharze Polski. Węgier w lidze nazbierał 17 punktów do klasyfikacji kanadyjskiej (5 goli, 8 asyst i 4 kluczowe podania (w tym wywalczony karny). W Pucharze Polski dorzucił gola, asystę i dwa kluczowe podania. To oznacza, że łącznie w “kanadyjce” ma aż 21 punktów.

Przeliczmy to na procenty. Gyurcso był zamieszany w 21 z 56 strzelonych przez Pogoń goli. To prawie 40% (dokładnie 37,5%). Dla porównania Spas Delev maczał palce w 28,5% bramek zdobytych przez Portowców. Ale warto pamiętać, że stracił sporo spotkań przez kontuzję.

Patrząc na same liczby, to Gyurcso wygląda bardzo dobrze. Ale gdy tylko podsunie się je pod nos kibicowi, który ogląda każdy mecz Pogoni, to ten od razu doda: “Ale zaraz, zaraz. Dobrze wiesz, że powinien mieć dwa razy więcej goli i asyst, a cztery z pięciu trafień w lidze zaliczył w meczu z Wisłą Kraków.”

I trudno się z tym nie zgodzić. Nasz Adam jest po prostu chimeryczny. Tak samo bywa w reprezentacji. Tam też miał świetne momenty, kiedy to w nim upatrywano piłkarza, który poprowadzi Węgrów do sprawienia niespodzianki w meczu z Portugalią. Ale gdy już przyszło co do czego, to Gyurcso nie zachwycił. Poza tym nie daje odpowiedniej jakości w meczach o dużą stawkę. To on miał być jednym z tych, którzy pomogą Pogoni wyeliminować Lecha w półfinale PP. A pamiętamy jak było

Nikt nie ma wątpliwości, że Gyurcso ma bardzo duży potencjał. Dzięki temu, że jest tak chimeryczny (przynajmniej na razie), to gra w polskiej lidze i w Pogoni. Gdyby w każdym meczu prezentował taką formę, jak np. w spotkaniu z Wisłą Kraków, to nigdy by tutaj nie przyszedł. A tak mamy wartościowego i ciekawego piłkarza, który czasami wkurzy, ale potrafi i zachwycić.

26-latek i tak robi systematyczne postępy, ponieważ po rundzie za kadencji Czesława Michniewicza mocno popracował nas masą fizyczną i mimo wszystko ustabilizował formę na przyzwoitym poziomie (choć gra defensywna pozostawia sporo do życzenia). W klubie nie ukrywają, że liczą na to, że Gyurcso zrobi w najbliższym czasie kolejny krok do przodu. Nie tylko, żeby pomóc drużynie, ale także po to, żeby się wypromować. Węgrowi zostały jeszcze nieco ponad dwa lata kontraktu i gdyby doszedł do wysokiej formy, to wkrótce nadarzy się idealny moment, żeby sprzedać go za niezłe pieniądze. W klubie pomni kilku sytuacji z przeszłości, tym razem raczej nie będą już zwlekać, gdy na stole pojawi się ciekawa oferta.

Na razie liczymy jednak na to, że 26-latek da kibicom trochę radości w końcówce tego sezonu, który najprawdopodobniej ocenimy jako najsłabszy w ostatnich latach. Jest na to szansa, ponieważ gdy zespół gra dobrze, to wtedy i Gyurcso wygląda lepiej. Najlepszym tego przykładem była druga połowa meczu z Arką, kiedy skrzydłowy mocno się rozbujał.

Ale jednego możemy być pewni. Aktualnie Gyurcso gra w innej lidze niż Kamil Mazek.

 

Jeden komentarz

  1. Nic dodać nic ująć , oglądając mecz byłem tak wkurzony na AG7 że sam do siebie mówiłem że 1 liga to miejsce gdzie powinien grać , potem asysta i przypływ radości gdzie człowiek zapomina i wybacza ale za chwilę sam na sam i pudło . Tak szczerze to nie dziwie się że Adam gra w Pogoni a nie w Legii czy Lechu po prostu jest za słaby , zastanawia mnie dlaczego tak pudłuje w stu procentowych sytuacjach w końcu uchodzi za piłkarza technicznego . Niestety patrząc na jego skuteczność to przychodzi mi na myśl Przybecki , nikt w Pogoni nie miał tylu stu procentowych sytuacji co Gyurcso w meczu z Wisłą to miał dzień konia piłka sama go obijała (dwa razy ) i wpadała do siatki . Adam przy chłodnej głowie teraz powinien być liderem w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców , pytanie dlaczego nikt nie pracuje z nim indywidualnie nad poprawieniem tej słabej strony jaką są sytuacje jeden na jeden z bramkarzem .

    (3)

Skomentuj

Twój adres email nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

Do góry

Reklama