Home / Newsy / 8 powodów, dla których nie powinniśmy się bać Legii
8 powodów, dla których nie powinniśmy się bać Legii

8 powodów, dla których nie powinniśmy się bać Legii

W sobotę rozegrany zostanie ostatni mecz rundy zasadniczej Ekstraklasy. Mecze wyjazdowe z Legią Warszawa nigdy nie były łatwe. Potrafiliśmy jako pierwsi strzelać bramki, ale nie dawaliśmy rady, żeby utrzymać prowadzenie do końca i zawsze to zespół ze stolicy był lepszy o tę bramkę czy dwie. Ja chciałbym jednak wlać trochę nadziei w nasze serca i przedstawić kilka powodów, dla których powinniśmy trochę bardziej uwierzyć w to, że może się udać.

  • Trener Kosta Runjaić. To chyba najważniejszy punkt, dlatego wstawiłem go na początek. Potrafi świetnie zmotywować zespół. Pogoń w końcu stała się drużyną z krwi i kości, w której zawodnicy pójdą za sobą w ogień. Pięknym gestem dokumentującym kolektyw było wzniesienie koszulki Jarosława Fojuta po bramce Deleva ze Śląskiem Wrocław. Co do Kosty – najbardziej mi się podoba w nim, że podczas konferencji nie popada w wielki optymizm. Częściej są to słowa na zasadzie ‘ok, udało się wyjść z dołka, ale jeszcze nic wielkiego nie zrobiliśmy’. I ma rację. Potrafi być człowiekiem skromnym, mimo, że doskonale wiemy, że w jego miejscu mógł się pojawić ktoś, kto by takiego ‘cudu’ nie dokonał i nadal byśmy byli w strefie spadkowej. Teraz wiemy już, że po 30. kolejkach nie znajdziemy się na którymś z dwóch ostatnich miejsc. Ba, walczymy o to, żeby rozegrać na własnym stadionie mecz więcej niż na wyjazdach w grupie spadkowej.

  • Lasha Dvali. Obrońca, który jeszcze niedawno przez zdecydowaną większość był wyrzucany z klubu, a w jego miejsce kibice domagali się Sebastiana Rudola czy nawet młodego Sebastiana Walukiewicza. Teraz? Mur nie do przejścia, z którym nie mogą poradzić sobie najlepsi napastnicy w Ekstraklasie. Wiadomo, że jest jeszcze sporo do poprawy, ale sam Kosta Runjaić przyznał, że od kiedy przyszedł do Pogoni, to właśnie Lasha zrobił największy postęp. Oby tak dalej!

 

  • Wraca kręgosłup. W meczu ze Śląskiem nie mógł zagrać nasz podstawowy środek pomocy, czyli Kuba Piotrowski oraz Kamil Drygas. Teraz, po pauzie za żółte kartki mogą po raz kolejny pokazać, że w ostatnim czasie są czołowymi środkowymi pomocnikami w naszej lidze. Do tego dobrą informacją jest to, że kartka Spasa Deleva z meczu ze Śląskiem została anulowana i Bułgar również będzie mógł grać przy Łazienkowskiej w sobotę.

 

  • Forma Stranierich. Nie ma co ukrywać, że o naszej sile w ostatnim czasie stanowią piłkarze zagraniczni. Chociaż nie ma ich tylu, ile w potrafi być w innych drużynach z Ekstraklasy, to potrafią zrobić ‘różnicę’ podczas spotkania. O Dvalim już pisałem wyżej, a gdy do tego dodamy świetną grę Rapy czy Nunesa w defensywie oraz chyba najlepszą formę strzelecką Deleva, od kiedy przyszedł do Pogoni, to widzimy, że to przynosi efekty. Dużą niewiadomą pozostaje jeszcze Duncan. Ciężko go trochę ocenić, ponieważ przychodził tu jako znana postać ligi duńskiej, ale chyba zaczyna się rozkręcać. Ze Śląskiem asystował.

  • Kłótnie w Legii. W ostatnim czasie wokół stołecznego klubu robi się duże zamieszanie. Do zespołu rezerw na chwilę został zesłany Michał Kucharczyk. Bardzo słaby mecz przeciwko Wiśle Kraków oraz jeszcze gorszy przeciwko Arce sprawił, że w szatni podziały zrobiły się jeszcze bardziej widoczne. Chyba nie trzeba być wielkim ekspertem, żeby zauważyć, że w Legii jest zbyt dużo ‘gwiazd’ zza granicy, które trzymają sztamę ze sobą. W meczu z Arką w podstawowym składzie wyszło trzech polskich piłkarzy. Malarz, Pazdan i Jędrzejczyk. Średnia wieku? Ponad 32 lata. Nawet gdy trener Jozak robił zmiany, to dopiero jako trzeci wszedł Szymański, ponad 10 minut przed końcem. Wcześniej zdecydował się na wprowadzenie kolejnych dwóch obcokrajowców.

 

  • Forma “Wojskowych”. Niewyobrażalne jest to, że zespół, który ma po 29 kolejkach dziesięć porażek nadal walczy o mistrzostwo Polski. Porównajmy to do kilku najlepszych lig świata:

Premier League: 10 porażek ma Arsenal, który aktualnie znajduje się na 6 miejscu i traci do lidera 33 (!) punkty.La Liga: 10 porażek ma Girona. 8 miejsce w tabeli i 32 (!) punkty straty do lidera.Bundesliga: 10 porażek Augsburga. 10 pozycja w lidze i 33 (!) punkty straty do lidera.

To nie jest już Legia, która miażdży swoich przeciwników. W ostatnich dwóch spotkaniach zawodnikom Jozaka nie udało strzelić choćby jednej bramki. W meczu z Arką Gdynia oddali JEDEN celny strzał na bramkę.

  • Brak Radovica. W sobotę na pewno w Legii nie zagra Miroslav Radovic. Zawodnik, który Pogoni napsuł wiele krwi, nieważne czy przed nim występował Ljuboja czy Nikolic, to “Rado” uwielbiał robić liczby przeciwko Pogoni. Moim zdaniem, mimo wieku jest to czołowa postać Legii, która w każdej chwili potrafi zrobić użytek z akcji, która już wydaje się stracona.

 

  • Nie będzie VAR-u. Wiem, że wielu z Was teraz pomyśli, że oszalałem, że sędziowie zazwyczaj lubią pomagać klubowi z Warszawy. Weźmy jednak pod uwagę, że w tym przypadku, gdy oczy będą zwrócone na sędziego i na to, ile razy pomógł “Wojskowym”, że może być odwrotnie. Będzie chciał pokazać całej Polsce, że sędziowie nie sprzyjają Legii przy każdej nadarzającej się okazji. Co do sędziego, to przypomnę tylko, że gdy sędzia Złotek był arbitrem w ostatnim meczu między Pogonią a Legią, to pokonaliśmy zespół z Warszawy u siebie 3:2.
8 powodów, dla których nie powinniśmy się bać Legii
Oceń

Komentowanie wyłączone.

Do góry

Reklama